|
Henryk Galus Idea ruchu kaszubskiego w publicystyce Lecha Bądkowskiego Gdańsk 2010 Prawa autorskie zastrzeżone |
1. Luki w historycznej
retrospekcji
2. Problem
fanatyzmu prasłowiańskiego Ceynowy
3. Leitmotiv pomorskiego programu Bądkowskiego
W ostatnich latach na
Pomorzu wiele uwagi poświęcono działalności publicznej zmarłego w 1984 r. Lecha
Bądkowskiego – pisarza i publicysty, zaliczanego do czołowych działaczy i
ideologów ruchu kaszubskiego i regionalizmu pomorskiego. Ukazało się wiele
publikacji o Bądkowskim oraz odbyły się liczne sesje i konferencje w związku z
ogłoszeniem 2009 r. rokiem Bądkowskiego.
Do tego cyklu należy
również zaliczyć promocję książki Tomasza Bedyńskiego pt. Lech
Bądkowski – znany i nieznany. Monografia bibliograficzna z lat 1941 – 2009, wydanej przez
Wojewódzką i Miejską Bibliotekę Publiczną w Gdańsku. Spotkanie na promocji w dniu 23 lutego 2010
r. zgromadziło wiele osób, które zetknęły się z Bądkowskim lub znają jego
liczne publikacje.
Zwracam uwagę na ten
ostatni aspekt, gdyż książka Bedyńskiego zawiera niemal kompletny wykaz
ogromnej ilości różnorodnych publikacji Bądkowskiego, nie tylko odrębnych
książek oraz prac w książkach zbiorowego autorstwa i czasopismach, lecz także
artykułów i notatek w prasie codziennej, a także testów zamieszczonych w wydawnictwach tzw. drugiego obiegu.
Przejrzenie tej obszernej bibliografii, a także wykazu recenzji i komentarzy
unaocznia jak mało znamy pisarstwo Bądkowskiego i gdzie można dotrzeć do
nieznanych dotąd i interesujących nas publikacji.
Bądkowski pochodził z Torunia. Wcześniej w użyciu
było nazwisko Buntkowski. Dopiero w 1947 r. zostało formalnie przywrócone
oryginalne brzmienie nazwiska.
Tutaj zajmę się pokrótce jednym z głównych i
długotrwałych wątków publicystyki Lecha Bądkowskiego, którym była idea ruchu
kaszubskiego. W sprawie tej wypowiadałem się już kilkakrotnie w różnych
publikacjach i tu do nich nawiązuję.
Wracam do tego tematu jeszcze raz, gdyż analiza poglądów Bądkowskiego w tej kwestii, jak sądzę, nie została jeszcze
przeprowadzona dostatecznie wnikliwie i budzi różne wątpliwości.
Zacząć trzeba od krótkiego szkicu pt. Pomorska myśl polityczna, napisanego i wydanego
w 1944 r. w Londynie, gdzie Bądkowskiego zaprowadziły wojenne losy.
Wprawdzie był wówczas już doświadczonym
żołnierzem, ale dopiero 24-letnim młodzieńcem z maturą. Okazał się wtedy dość
oczytanym publicystą i zaangażowanym uczestnikiem debat w kręgu Ruchu Pomorskiego i Związku
Pomorskiego, utworzonych w Anglii przez Pomorzan, których rzuciła tam wojna.
Jednak w broszurze Bądkowskiego zostały zawarte stwierdzenia, które świadczą o dość ograniczonej wiedzy historycznej autora albo
o daleko idących uproszczeniach interpretacyjnych i stronniczych uogólnieniach,
a do tez tej broszury Bądkowski powracał wielokrotnie w późniejszych okresach
swej działalności.
Otóż już na wstępie szkicu Bądkowski przyjął, że
pod polityką pomorską rozumie politykę
prowadzoną przez książąt Pomorza Nadodrzańskiego i Nadwiślańskiego, w pewnych
okresach mniej, w innych więcej niezależnych. Jej ostatki przypadają na
pierwszą połowę XVII-go wieku.
Zapadają dwa
wieki głuchego milczenia, poczem w połowie XIX-go wieku w ciężkich bólach
powstaje pomorska szkoła polityczna, która jednak – pomimo początkowych prób –
nie reprezentuje już odrębnej w stosunku do Polski osobowości
narodowo-politycznej, ale stanowi organiczny człon polskiej wspólnoty.
Problem polega na tym, że jednak książęta pomorscy
byli władcami księstw wchodzących w skład państwa polskiego od pierwszych
Piastów i byli ich namiestnikami, a w dobie podziałów dzielnicowych w XII –
XIII wieku podlegali zwierzchności pryncepsa – seniora. Osłabienie władzy
pryncepsów ułatwiało działania odśrodkowe książąt dzielnicowych.
Takiego aktu dopuścili się książę gdańsko-pomorski
Świętopełk i książę wielkopolski Władysław Odonic, którzy napadli na zjazd książąt polskich,
zwołany w 1227 r. w Gąsawie koło Gniezna
w sprawie podporządkowania Pomorza pryncepsowi
krakowskiemu Leszkowi Białemu i
dokonali jego zabójstwa. W tych czasach
walka o władzę przybierała i takie formy.
Jednak wydarzenie to
obciążało stosunki Pomorza wschodniego z księstwami polskimi i na dłuższą metę
utrudniało jego obronę przed agresją ze strony Zakonu Krzyżackiego i
Brandenburgii. Zagrożenie to dostrzegł syn Świętopełka, Mściwój II, który pod
koniec panowania swoje działanie
skierował ku powiązaniu Pomorza z Wielkopolską i wsparciu dążenia jej władcy do
zjednoczenia Polski. Wyrazem tego był sporządzony 15 II 1282 r. w Kępnie akt o
przejęciu po śmierci Mściwoja II księstwa gdańsko-pomorskiego przez księcia
wielkopolskiego Przemysła II.
O znaczeniu tych działań obronnych świadczy
fakt, że gdy Przemysł II objął władzę na Pomorzu w kwietniu 1295 r. i wkrótce
potem koronował się na króla
Polski, w niespełna rok później został podstępnie
zamordowany w Rogoźnie przez Brandenburczyków,
co przejściowo zahamowało płynące z Wielkopolski dążenia integracyjne
Działania te kontynuował następca Przemysła
II, Władysław Łokietek, który nie utrzymał po poprzedniku całej władzy w
Wielkopolsce. Posiadł tylko część północno-wschodnią Wielkopolski i Kujawy oraz
Pomorze wschodnie, i to zaledwie na kilka lat.
W 1300 r.
królem Polski został, przy poparciu możnowładztwa Małopolski, król
czeski Wacław II, który rządził w Polsce przez pięć lat i zdążył ustanowić
swoje namiestnictwo także na Pomorzu wschodnim.
W latach 1306 – 1307 znów jednak powrócił tu
Władysław Łokietek, który jednoczenie ziem polskich pod swoją władzą prowadził
potem już bez Pomorza wschodniego. Nie zdołał bowiem go obronić przed
krzyżackim zaborem w latach 1308–1309. Na króla Polski koronował się w Krakowie
dopiero w 1320 r. Łokietek dokonał wielu nadań ziemskich przybyszom z
Wielkopolski i Kujaw na Pomorze wschodnie, co miało wzmocnić jego powiązania z
Polską.
Wypieranie Zakonu Krzyżackiego z Pomorza
wschodniego trwało długo, ale zakończyło
się pomyślnie. Akcję tę zapoczątkowała
niezależna reprezentacja stanów w
państwie krzyżackim, powołując w 1440 r. Związek
Pruski. Stał się on konfederacją większości ziem i miast państwa zakonnego, a
objął zwłaszcza rycerstwo i miasta Ziemi Chełmińskiej, Pomorza Gdańskiego,
Powiśla i Warmii.
W 1454 r. Związek Pruski wypowiedział
posłuszeństwo władzy krzyżackiej, wszczął powstanie przeciw Zakonowi i burzenie
jego zamków, a do króla Kazimierza Jagiellończyka zwrócił się o przejęcie
władzy przez Polskę. Stało się to początkiem 13-letniej wojny Polski z Zakonem
Krzyżackim, zakończonej w 1466 r. inkorporacją do Polski Pomorza wschodniego,
które zostało potraktowane jako ważna
dla kraju dzielnica.
Przyjęcie
dla niej nazwy Prus Królewskich bądź Prus Polskich, stanowiło wprawdzie
rozciągnięcie pojęcia Prus na Pomorze Gdańskie i Ziemię Chełmińską, ale
jednocześnie podkreślało bezpośrednie posiadanie tak określonej części
Prus przez króla polskiego i państwo
polskie.
Do tradycji polskich z czasów
przedkrzyżackich nawiązywało ustanowienie na terytorium księstw
wschodniopomorskich województwa pomorskiego z ośrodkiem władzy w Gdańsku, a na
Ziemi Chełmińskiej – województwa
chełmińskiego z ośrodkiem władzy w Chełmnie. Swoje dominia miejskie zachowały w
tych województwach miasta Gdańsk i Toruń. Natomiast województwo malborskie z
ośrodkiem władzy w Malborku objęło obszar pruskiej Pomezanii i Pogezanii,
skolonizowany przez Krzyżaków i zasiedlony także przez ludność polską z
Mazowsza, Kujaw i Pomorza, a nazywany później Powiślem.
W przywileju inkorporacyjnym król polski
wcielił Prusy do Królestwa Polskiego. W tym akcie Prusy zostały zrównane z
Koroną w zakresie uprawnień i wolności poddanych.
Uzyskały też udział w elekcji przyszłych
władców Polski oraz zastrzeżenie obsadzania wszystkich urzędów w Prusach
wyłącznie ich mieszkańcami. Na namiestnika królewskiego w Prusach, zwanego
gubernatorem, powołany został przywódca Związku Pruskiego, Jan Bażyński.
W ciągu ponad
300 lat stany społeczne Pomorza
wschodniego korzystały z autonomii dzielnicowej, a ich reprezentacja brała
czynny udział w życiu publicznym I Rzeczpospolitej. Nastąpiło więc wzmocnienie
wspólnoty politycznej i więzi kulturowych.
Proces ten
został zagrożony po zjednoczeniu Brandenburgii i Prus Książęcych w jedno Królestwo
Pruskie, które zmierzało do spełnienia swych ekspansjonistycznych dążeń na
wschodzie. Wzięło więc udział wspólnie z Austrią i Rosją w rozbiorze bardzo osłabionej już w połowie XVIII w.
Polski.
W pierwszym rozbiorze
Polski w 1772 r.
główną zdobyczą pruską było przejęcie od Polski prowincji zwanej Prusami Królewskimi, a w drugim rozbiorze w 1793 r. także Gdańska i Torunia wraz z ich przyległymi dominiami.
Pociągnęło to
za sobą prawie 150-letni okres zniemczania Pomorza wschodniego, które jednak
nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Zakorzeniona bowiem na Pomorzu
wschodnim ludność polska i korzystająca z jej wsparcia ludność kaszubska
zachowały główne wartości swej kultury i tradycji oraz przygotowywały się do
swego odrodzenia.
Natomiast
proces zniemczania posunął się znacznie szybciej na Pomorzu zachodnim. Jego słowiańscy władcy
stronili od powrotu do zespolenia z Polską w okresie jednoczenia jej dzielnic
przez Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego.
Nie wzięli także znaczącego udziału w
wypieraniu Zakonu Krzyżackiego i powstrzymywaniu ekspansji Brandenburgii. Nie
ograniczali też rosnącego napływu osadników niemieckich, którzy uzyskiwali
silną pozycję w administracji Pomorza
zachodniego, w warstwie mieszczańskiej, kupieckiej i ziemiańskiej, stanowiąc
wśród nich już w XVI wieku zdecydowaną
większość.
Rodzima dynastia Gryfitów
w
Księstwie Pomorskim wygasła już w 1637 r.,
co – na podstawie wcześniejszych umów –
dawało podstawę
do przejęcia go przez Brandenburgię. Jednakże przebieg wojny 30-letniej
powstrzymał ten akt. W tym
czasie z roszczeniami do Pomorza zachodniego wystąpiła także aktywna w tej
wojnie Szwecja, która na mocy traktatu westfalskiego w 1648 r. otrzymała
zaodrzańską część Pomorza łącznie ze
Szczecinem. Z czasem jednak Brandenburgia
i następnie Prusy objęły cały obszar Pomorza Szwedzkiego.
Po
zakończeniu władztwa Gryfitów, którzy w swej tytulaturze obok innych grup
rodzimej ludności zachodniosłowiańskiej wymieniali również Kaszubów, tej
rodzimej ludności zwanej Pomorczykami lub Pomerynkami zastało już niewiele,
przeważnie bez poczucia swej odrębności kulturowej, zwłaszcza po
rozprzestrzenieniu się kościoła ewangelickiego. Tylko cześć tej ludności
wcześniej przesunęła się na wschód, do
Pomorza Gdańskiego.
Bądkowski
wyraźnie nie rozgranicza na Pomorzu zachodnim napływowej ludności niemieckiej
od ludności pochodzenia słowiańskiego. Zupełnie zatem niezrozumiałe jest
pominięcie przez Bądkowskiego w Pomorskiej
myśli politycznej pozycji, roli i
wpływów napływowych Niemców na Pomorzu zachodnim.
Wątpliwości
budzi także podkreślanie słabych związków niemieckiej elity z państwem niemieckim, akcentowanie jej
tendencji odśrodkowych i silnego patriotyzmu pomorskiego. Tymczasem może
to oznaczać głównie przywiązanie do regionu historyczno-geograficznego.
Wątpliwości
budzi także eksponowanie długiego trwaniu tam rodzimej ludności
pochodzenia słowiańskiego. W odniesieniu do niej kwestia niemieckiej dominacji językowej
jakoby nie miała znaczenia.
Są to
interpretacje tym bardziej zaskakujące, że jednocześnie Bądkowski napisał w tej
broszurze, że Pomorze wschodnie wcielone do Polski w 1466 r. „nie ma już
charakteru czysto pomorskiego”, że na
fakcie inkorporacji kończy się
dziejotwórcza rola tego doniosłego przecież aktu. Zatem „czystość”
słowiańsko-pomorską i kaszubską miałby zagrozić zwiększony napływ ludności
polskiej, której przywiązanie do regionu historyczno-geograficznego nie liczy
się. Zatem kilkuwiekowe tradycje województw pomorskiego, chełmińskiego i malborskiego
jakoby nie miały znaczenia.
Za twórcę
pomorskiej szkoły politycznej w połowie XIX wieku Bądkowski uznał, jak wiadomo,
Floriana Ceynowę. Pochodził on ze Sławoszyna w powiecie puckim, był
gimnazjalistą w Chojnicach, studiował filozofię i medycynę we Wrocławiu i
kontynuował studia w Królewcu.
W 1846 r.
został dowódcą kaszubskich i kociewskich powstańców w Starogardzie. Uniknął
kary śmierci w 1848 r. podczas Wiosny Ludów, która ogarnęła także Niemcy.
Ukończył
studia medyczne, pracował na Kaszubach jako lekarz, stał się kaszubskim
działaczem narodowym, badaczem folkloru i języka kaszubskiego, orędownikiem
udziału Kaszubów w ruchu panslawistycznym.
Jak nieraz w takich wypadkach bywa, zaczęło się od
herezji – pisał w swej broszurze
Bądkowski. Dr med. Florian Ceynowa (1816 –
1881), budziciel Pomorza rzuca hasło odłączenia się Kaszubów od Narodu
Polskiego. „Naród Kaszubsko-Słowiański” to była iskra, którą chciał rozpalić
wielki płomień odrodzenia.
Nie poszło to łatwo , ani w ogóle tak, jak on
chciał. Chociaż chciał jak najlepiej i dla Pomorza i dla Polski.
Do tego
Bądkowski dodaje – jak przyznawał -
trudny do zrozumienia przez Polaków fanatyzm
prasłowiański Ceynowy, który w 1867 r. wziął udział w zjeździe słowiańskim
w Moskwie. Wiadomo jednak, że dla Polaków akces do panslawizmu był trudny do zrozumienia dlatego, że w ruchu słowiańskim główną rolę
odgrywali Rosjanie, których państwo było zaborcą dużej części Polski i w swoim
zaborze dokonywało rusyfikacji Polaków. Tymczasem Ceynowa nawet potępił powstanie styczniowe i
podczas pobytu w Moskwie zainspirował zainteresowanie rosyjskich badaczy
Słowiańszczyzny jej odłamem kaszubskim.
Najbardziej
jednak zaskakuje rozwinięta w broszurze Bądkowskiego pochwała Ceynowy za
zapoczątkowanie odrodzenia całego, wielkiego Pomorza w drugiej połowie XIX w.
przy znaczącym udziale Kaszubów. Bądkowski akcentował trwanie
słowiańsko-pomorskiego charakteru Pomorza nadodrzańskiego, a pomijał znaczenie
utrwalonej tam dominacji niemieckiej.
Dochodzimy – pisał
Bądkowski – do niejednokrotnie
spotykanego zjawiska, że język sam jeszcze nie stanowi narodowości. Jest tylko
kwestią czasu, aby Pomorze nadodrzańskie stało się kwestią irlandzką Niemiec.
Dalej
Bądkowski pisał, że … pomorska myśl
polityczna przetrwała wieki i chociaż ubrana w szatę niemieckiego języka nie
przestała być niezawisłą osobowością. Stała się ona z czasem natchnieniem i
źródłem siły moralnej przywódców odradzającego się Pomorza.
Przekonała ich, że Pomorze istnieje, że ma wielką
przyszłość; ze wbrew językowi i niewątpliwie ogromnym wpływom kulturalnym
niemieckim nie uległo ostatecznej germanizacji, że są siły i możliwości,
których zmobilizowanie doprowadzi nieuchronnie do odrodzenia pomorskiego. Rzecz
niby pogrzebana w zapomnieniu i pogardzie przed wiekami, okazała się żywa i
dysponująca pewnymi siłami, których znaczenia nie wolno nie doceniać.
Ten leitmotiv
przewija się u Bądkowskiego nie tylko w omawianiu programu Ceynowy, lecz także
we własnej koncepcji ruchu wielkopomorskiego, wysuniętej w Londynie w 1944 r. i podtrzymywanej w
późniejszych publikacjach po powrocie do kraju.
Bądkowski w
swej broszurze oczywiście odnotował formułowanie przez kręgi polskie na Pomorzu
zarzutu wobec Ceynowy o kreowanie separatyzmu kaszubskiego, a także
postrzeganie Ceynowy jako twórcy
najbardziej skrajnej opcji odrębności kaszubskiej, którą podobnie oceniali
także bardziej umiarkowani działacze kaszubscy.
Separatyzm
Ceynowy nie był wprawdzie separatyzmem państwowym, gdyż wtedy państwa polskiego
nie było. Jednak był separatyzmem politycznym, gdyż osłabiał siły polskiej
wspólnoty politycznej, dążącej do odbudowy państwa polskiego.
Szukał
on wątpliwego wsparcia dla Kaszubów –
Pomorzan w innych siłach politycznych,
zwłaszcza w ruchu panslawistycznym. Tymczasem Kaszubi zostali ściśnięci przez
prowincje niemieckie już tylko w kilku
powiatach rejencji gdańskiej Prus Zachodnich, a zachowali swoje wartości
kulturowe i mowę kaszubską przy wsparciu bliskiego kulturowo otoczenia
polskiego.
Głoszony
przez Ceynowę separatyzm narodowy, kulturowy i językowy Kaszubów miał mniejsze
znaczenie dla związków z polską wspólnotą polityczną. Jednak ograniczał
możliwości kulturowe samych Kaszubów, gdyż utrudniał ich współdziałanie z
polskim ruchem regionalnym na Pomorzu, który wspierał aspiracje kulturowe i
edukacyjne Kaszubów i ich dążenia do podmiotowości społecznej. Wyrazem tego
było m.in. objęcie Kaszubów akcją stypendialną polskich towarzystw pomocy naukowej
i rozwijanie badań dziejów Pomorza
Gdańskiego w Towarzystwie Naukowym w Toruniu.
Nie można też pominąć
okoliczności ogłoszenia inicjatywy Ceynowy. Jego manifest pt. Kaszubi do Polaków ukazał
się przecież w 1850 r. nie gdzie
indziej, lecz właśnie w wychodzącym w Chełmnie czasopiśmie Szkoła Narodowa. Tam też Ceynowa
publikował inne artykuły o dążeniach ruchu kaszubskiego.
Zwraca także uwagę pomijanie w
omawianej broszurze Bądkowskiego znaczenia akcji pomorskich działaczy polskich i
propolsko nastawionych działaczy kaszubskich na rzecz włączenia Pomorza
Gdańskiego do odradzającej się w 1918 r.
Rzeczypospolitej Polskiej. Nie doceniał też rozwoju gospodarczego
Pomorza w okresie międzywojennym
Znacznie później, w szkicu
napisanym w 1968 r. i wydanym w druku powielonym w 1978 r. pt. Kaszubsko-pomorskie drogi, Bądkowski
napisał wprost:
Troskę i dalszą komplikację powodowała też sytuacja gospodarcza Kaszub i
całego Pomorza, która w okresie międzywojennym uległa pogorszeniu w stosunku do
stanu przedwojennego.
Pod tym względem wyraźnej poprawy nie wniosła budowa nowej Gdyni -
przedsięwzięcie tak doniosłe w skali ogólnopaństwowej – natomiast przyczyniła
się w pewnym stopniu do powiększenia zadrażnień w stosunkach między ludnością
miejscową i napływową.
Natomiast w Pomorskiej myśli politycznej Bądkowski sam fakt napływu kadr z Wielkopolski, Kujaw czy Mazowsza
do struktur tworzonej administracji polskiej w województwie pomorskim
nazywał wręcz kolonizacją wewnętrzną.
A przecież wiadomo, że tylko z polskiej i kaszubskiej ludności
Pomorza, niedopuszczanej do władz miast
i powiatów, czy zwłaszcza regencji Prus
Zachodnich, trudno było od razu zapewnić pełną obsadę urzędów i innych instytucji,
choć niekiedy napływ przybyszów miał
interesowne motywy.
Z czasem jednak nastąpił
wzrost udziału rodzimej ludności Pomorza
we władzach lokalnych i wojewódzkich. Znaczące role w życiu społecznym i w sferze kultury przypadły także działaczom kaszubskim, a
m.in. Aleksandrowi Majkowskiemu i Janowi Karnowskiemu.
Na gruncie szerokiej
współpracy ruchów społecznych na Pomorzu rozwijały swą działalność instytucje
naukowe: Instytut Bałtycki i Towarzystwo Naukowe w Toruniu oraz Towarzystwo
Przyjaciół Nauki i Sztuki, utworzone przez Gminę Polską w Wolnym Mieście Gdańsku.
W samym ruchu kaszubskim
ścierały się różne nurty, głoszące
skrajną bądź umiarkowaną
odrębność kulturową Kaszubów i ich dążeń społecznych. Korzystały ze swobodnej działalności, mimo
kontrowersji płynących ze strony niektórych środowisk w polskim ruchu
pomorskim, które dostrzegały próby niemieckiej penetracji w ruchu kaszubskim i
czuły narastanie niemieckiego zagrożenia wobec Pomorza i Polski.
W szkicu Pomorska myśl polityczna, ukończonym w lutym
1944 r. w Londynie i tam wydanym,
Lech Bądkowski podkreślał, że pomimo ciężkiego kryzysu państwowości
polskiej, jakie Pomorze przechodzi w tej ogniowej próbie, ruch wielkopomorski
nie zaginął i przynajmniej na wychodźstwie rozwija się dalej.
Autor Pomorskiej myśli politycznej miał szansę sformułowania własnej,
oryginalnej wizji z uwzględnieniem
najnowszych doświadczeń dziejowych z okresu międzywojennego i drugiej wojny
światowej, której konsekwencje dla Polski i Pomorza rysowały się już dość jednoznacznie. Jednak
zatrzymał się na niespójnej kompilacji dotychczasowych
idei ruchu kaszubskiego i zarazem pomorskiego
Trzeba tu przytoczyć odnośny
fragment tekstu londyńskiej broszury
Badkowskiego:
Zasadniczym celem ruchu wielkopomorskigo, lub dzisiaj krótko zwanego
pomorskim, jest odbudowa historycznego
Pomorza przede wszystkim przez samych Pomorzan w ramach Państwa
Polskiego i w ten sposób oparcie Państwa w możliwie największej mierze o
Bałtyk. Jego wskazania i cele są następujące:
1. Pomorze jest jedno, niepodzielne, ciągnie się od Strzałowa po Elbląg,
od Bałtyku po Drwęcę, Wisłę, Noteć, Wartę, Odrę i Zaodrze – oraz stanowi całość
etniczną, historyczna, gospodarczą i administracyjną.
2. Plemię Pomorskie, dwujęzyczne na skutek narzucenia mowy najeźdźców
jego zachodniej części, jest organicznie związane z Narodem i Państwem Polskim.
3. W ciągu długich stuleci ekspansja niemiecka kierowała się w głównej
mierze przeciw Pomorzu, przeto zniszczenie siły zaborczej Niemiec oraz
usunięcie śladów niemczyzny ze wszystkich dziedzin życia, stanowi niezbędny
warunek bezpieczeństwa i normalnego rozwoju Pomorza.
4. Pomorze jest również zainteresowane w walce o powrót do Macierzy ziem
dorzecza Odry.
5. Interesy poszczególnych narodów słowiańskich – w ich istocie i
należytym zrozumieniu – są wspólne, przeto stopniowe łączenie się
Słowiańszczyzny jest nakazem przyszłości.
Jak wynika z powyższego, ruch pomorski , będący ruchem par exscelence
regionalnym, ideologią i swoją myślą polityczną wychodzi poza granice regionu i
zawiera elementy ogólnopolskie, a nawet wszechsłowiańskie.
Na anachronizmy, sprzeczności
i nierealne projekty, zawarte w koncepcji Bądkowskiego zwrócił uwagę bodaj
tylko Józef Borzyszkowski w opublikowanym w 1982 r. szkicu pt. Istota ruchu kaszubskiego i jego przemiany od poł. XIX w. po
współczesność.
W tej koncepcji – napisał
Borzyszkowski – uderzają echa słowińskich
i ogólnosłowiańskich treści myśli Ceynowy oraz niespotykana dotąd (poza
zrzeszyńcami) koncepcja granic oraz ułożenia stosunków narodowościowych i
językowych. Szczególnie istotny jest swoisty
postulat reslawizacji w odniesieniu do zamieszkałych na tym terenie od
wieków Niemców, a właściwie zgermanizowanych Pomorzan.
Koncepcja ta kojarzy się ze sformułowanym ogólnie, a znanym dotąd jedynie
z relacji, programem ks. Kamila Kantaka, dotyczącym Pomorza po I wojnie
światowej. Kantak wysunął wówczas ideę utworzenia autonomicznego lub
samodzielnego pomorskiego organizmu państwowego pod egidą Rosji – obejmującego
tereny Pomeranii (Pomorze Zachodnie), Prus Wschodnich i Zachodnich. Zakładał,
że znajdą w nim warunki swobodnego, pełnego rozwoju żyjące na tym terenie grupy
narodowościowe z domniemanym uprzywilejowaniem Kaszubów. Równość miała się
między innymi wyrażać w równouprawnieniu języków niemieckiego, rosyjskiego,
polskiego i kaszubskiego. Znamienne, że koncepcja ta nie zyskała poparcia, a
wzbudziła wręcz podejrzenia J. Karnowskiego.
Wspólną cechą koncepcji Kantaka i programu Związku Pomorskiego była próba
pogodzenia interesów miejscowej ludności polskiej i niemieckiej w jednym
związku państwowym na gruncie przywiązania do regionu
geograficzno-historycznego.
Niektóre
elementy swojego programu Bądkowski rozwinął w artykule pt. O krajowości, napisanym i
opublikowanym w kwietniu 1946 r. w Londynie, skąd powrócił do Polski w czerwcu
1946 r. Tezy zawarte w tym artykule
zwracają uwagę tym bardziej, że były formułowane w momencie, gdy już dobrze
było znane usytuowanie Polski w głębokim uzależnieniu od Związku Sowieckiego a
sprawujące z jego nadania władzę ugrupowanie komunistyczne prowadziło krwawą
likwidację polskiego ruchu niepodległościowego i wolnościowego.
W powojennej
Polsce wprowadzono też bardzo
scentralizowany system rządzenia. Sprzyjał on uzależnieniu Polski od Związku
Sowieckiego i służył realizacji ideologicznej wizji ustrojowej państwa
totalitarnego.
Tymczasem
Bądkowski rekomendował dla Pomorza i Polski
idee rozszerzonego regionalizmu, czyli krajowości, odwołując się do
odległych przesłanek historycznych, a abstrahował zupełnie od realnej,
niebywale trudnej do przezwyciężania sytuacji w kraju.
Skonstatował
więc, że dwa wielkie i nieszczęśliwe
okresy historii Polski, a mianowicie okres tzw. rozbicia dzielnicowego i
rozbiorów, prawem reakcji po odzyskaniu niepodległości wytworzyły w psychice
politycznej pewnej części społeczeństwa polskiego tendencję do daleko
posuniętego centralizmu, co siłą faktu odsuwało szerokie masy ludności od
wpływu na losy państwa i stwarzało głęboki rozdział między centralnie mianowaną
biurokracją, a żywymi siłami kraju.
Bądkowski
opowiedział się za usunięciem zarówno motywu obawy przed potencjalnym
separatyzmem poszczególnych krajów Rzeczpospolitej, jak i nieufności mas
ludności do biurokracji nie związanej z terenem. Samorząd krajowy – pisał Bądkowski - szczególnie w polskich
warunkach jest zdecydowanie mniej odśrodkowy, niż rozbicie narodu na
zwalczające się stronnictwa i znacznie bardziej demokratyczny, niż system
wielopartyjny, ponieważ w sposób praktyczny i naturalny styka masy obywateli z
problemami współrządzenia na kolejnych szczeblach samorządu krajowego, dając
możność energiczniejszym i zdolniejszym
jednostkom samorzutnego wybijania się.
W
stwierdzeniach tych Bądkowski zdaje się pomijać fakty, że często różnice
interesów partyjnych i grupowych w
regionach (krajach) są silniej i ostrzej zarysowane niż na szczeblu państwa.
System
krajowości, preferujący odrębność i
autonomię krajów oraz skoncentrowanie władz centralnych państwa na polityce
zagranicznej, obronności i koordynowaniu gospodarki narodowej, właściwie nie był
konsekwentnie stosowany w Europie zachodniej. Próbowały to czynić państwa początkowo oparte na strukturze federacyjnej. Jednak z czasem ulegały przekształceniu w państwa unitarne o mniej
lub bardziej rozwiniętej decentralizacji władzy.
Trzeba tu przypomnieć,
że II Rzeczpospolita odradzała się przy bardzo aktywnym poparciu polskiego ruchu regionalnego na Śląsku i w Wielkopolsce
przy wsparciu polskich Pomorzan. I
właśnie utworzone tam trzy województwa otrzymały stosunkowo duże uprawnienia
samorządowe.
Były też tam
respektowane ustanowione przez Ligę Narodów
prawa mniejszości narodowych, w tym również mniejszości niemieckiej w województwie
pomorskim, której Bądkowski przypisuje raczej pomorskie pochodzenie.
Idea
radykalnego regionalizmu (krajowości), zwłaszcza w odniesieniu do
powojennego Pomorza, była wizją nie
opartą na realnych przesłankach, była wizjonerstwem. Tym bardziej, że w
zakończeniu swego artykułu, napisanego w
kwietniu 1946, Bądkowski formułował program krajowości
pomorskiej w nawiązaniu do Floriana
Cejnowy. Podkreślał aktualność jego idei braterstwa narodów słowiańskich, akurat w momencie, gdy Polska i Pomorze mocno
już odczuwały braterski uścisk
słowiańskich Rosjan ze Związku Sowieckiego.
Polacy zaś
wyrzuceni z Kresów Wschodnich musieli
szukać siebie nowego miejsca do życia,
zwłaszcza na Ziemiach Zachodnich i także na Pomorzu. Przybyli stamtąd ludzie nauki przynieśli Pomorzu dar w postaci
wydatnego udziału w stworzeniu zaraz po wojnie wyższych uczelni w Gdańsku i w
Szczecinie, w tym także w rozwoju WSP w tych miastach i później w
przekształceniu ich w uniwersytety.
W pierwszych
latach powojennych ciężko doświadczonym Kaszubom i Polakom na Pomorzu,
wcielonym w czasie wojny do Rzeszy Niemieckiej znów przyszli w sukurs
działacze Polskiego Związku Zachodniego z Poznania. PZZ kontynuował swoją powojenną działalność do 1950 r. i już w 1947
r. miał w województwie gdańskim około 8 tysięcy członków. Takiej liczebności
nie osiągnęło ani Zrzeszenie Kaszubskie
w latach 1956 – 1964, ani powstałe z niego następnie Zrzeszenie
Kaszubsko-Pomorskie.
Po wojnie
krąg działaczy kaszubskich, zainspirowany ideami Związku Pomorskiego w
Londynie, bardzo zajmował się powstrzymywaniem wyjazdów do Niemiec silnie
zgermanizowanych Kaszubów i Słowińców oraz
od bardzo dawna zgermanizowanych Pomorzan znad Odry. Ujawniła się także grupa
Kaszubów ulegająca manipulacji, zainspirowanej zapewne przez sowieckie służby
specjalne, w sprawie utworzenia
autonomicznej republiki kaszubskiej na wzór sowieckich republik
narodowościowych. Jednak delegacja
wysłana w tym celu do Warszawy nie uzyskała akceptacji. Podobna
manipulacja zaistniała z zaaranżowaniem tzw. Listy Ziemi Kaszubskiej w wyborach
do Sejmu w styczniu 1947 r. Miała ona pomniejszyć wpływy opozycyjnemu PSL, ale
jednak w głosowaniu została odrzucona.
Rozczarowani
niepowodzeniami działacze kaszubscy zdecydowali się wejść na drogę pragmatyzmu,
przystosować się do realnych warunków i
zabiegać o cele możliwe do osiągnięcia.
W pierwszej połowie
lat 50-tych i później część działaczy i
dziennikarzy kaszubskich zaczęła dość
systematycznie korzystać z łamów prasy
wydawanej w Gdańsku przez PZPR. W Dzienniku
Bałtyckim i w Głosie Wybrzeża wyrażali oni
swój afirmatywny stosunek do istniejącego systemu, podnosząc także problemy
ludności kaszubskiej.
Wśród tych
autorów był również Lech Bądkowski, który w 1951 r. ukończył Wydział Prawa
Uniwersytetu Łódzkiego i uzyskał
magisterium z nauk politycznych. Jednocześnie, z racji
swoich zainteresowań pisarskich wstąpił do Związku Literatów Polskich,
który spełniał wymagania stawiane tej grupie twórczej przez władze partyjne i
państwowe PRL.
Trudno dziś
powiedzieć w jakim stopniu w jego poczynaniach grał rolę motyw koniecznego
przystosowania i pragmatyzmu, a w jakim zakresie wiązało się to – po wojennej
katastrofie - z wiarą w idee nowego
ustroju.
Te czynniki
zapewne wiążą się także z aktywnym udziałem Bądkowskiego w stworzeniu w 1956 r.
Zrzeszenia Kaszubskiego za akceptacją wojewódzkich władz PZPR i oficjalnie
nagłośnionym ich poparciem. Statut ZK z 1956 r., nie pozostawiał wątpliwości co do jego
udziału w realizacji założeń ustrojowych PZPR. Znamienne, że w akcji kreowania
ZK w 1956 r. pojawiła się bardzo ostra krytyka władz II Rzeczypospolitej za niedocenianie
podmiotowości rodzimej ludności Pomorza i zwłaszcza za krytyczny stosunek do
ruchu kaszubskiego.
I tym razem
na kaszubskich konwentyklach programowych
pojawiła się idea autonomicznej republiki kaszubskiej w nawiązaniu do
republik narodowościowych w Związku Sowieckim. Pomijano jednak
pozorny charakter tej autonomii.
Powstanie
Zrzeszenia Kaszubskiego za otwartą aprobatą władz wojewódzkich PZPR wzbudziło
jednak nieufność szerszych środowisk kaszubskich wobec ZK. Świadczył o tym
niewielki napływ członków, sięgający trzech tysięcy, daleko poniżej
oczekiwań twórców ZK.
Pociągnęło to
za sobą spory w jego kierowniczych
organach. Ujawniła się grupa niezadowolona ze zbyt daleko idącego uzależnienia
od władz PZPR i odstępowania od realizacji ważnych postulatów kaszubskich.
Wyniknęły z
tego ingerencje władz i trudne do
przezwyciężenia konflikty. Zostały one złagodzone dopiero po przekształceniu ZK
w 1964 r. w Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie, które jeszcze bardziej straciło
wpływy w środowisku kaszubskim. Bądkowski w cytowanym już szkicu Kaszubsko-pomorskie drogi, z którym
starał się dotrzeć do czytelników w roku 1968 i 1978, przyznał, że zarówno ZK,
jak i ZK-P właściwie miały charakter kadrowy. Trzeba jednak uznać ich duży
dorobek w podtrzymaniu wartości
kulturowych Kaszub i wzrostu podmiotowości społecznej Kaszubów na Pomorzu,
pomimo ograniczonych możliwości działania obu zrzeszeń.
W szkicu Kaszubsko-pomorskie drogi, opublikowanym w formie półoficjalnie wydanej broszury, wiele miejsca poświęcił historii ruchu
kaszubskiego, traktowanego równoznacznie z ruchem pomorskim, mającym jednak
szerszy wymiar. Powtórzył też usytuowanie ZK-P w systemie ustrojowym PRL w
oficjalnym języku
ideologiczno-politycznym.
Można to traktować jako swego rodzaju barwę ochronną,
gdyż Bądkowski wyraźnie zaczął się przesuwać do opozycji. Znamienne, że
Bądkowski we wspomnianej broszurze ujawnił się jako osoba niewierząca, ale dla
opozycyjnych poczynań szukał jednak miejsca w środowiskach katolickich i zaczął
publikować w Bratniaku.
Przyłączenie
się Bądkowskiego do Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. nie było
już zaskoczeniem. W pełnieniu funkcji
rzecznika prasowego MZKS potwierdził swoje walory obytego działacza
społecznego. W „Solidarności” reprezentował nurt działania racjonalnego i
rozważnego, co prowadziło go także do krytycznych ocen kierownictwa związku i
grup radykałów.
W wywiadzie
udzielonym w lipcu 1982 r. dziennikarzom zlikwidowanego tygodnika „Czas”,
Marzenie i Tadeuszowi Woźniakom, a opublikowanym w w 1990 r. w zbiorze szkiców
Bądkowskiego pt. Myśleć samemu, padły
znamienne stwierdzenia. Bądkowski przyznał, że już w drugiej połowie
1981 r. nie miał wątpliwości, że ostra konfrontacja władz z ruchem „Solidarności”
jest nieunikniona. W odpowiedzi zaś na pytanie dlaczego nie został internowany
stwierdził, że jego powściągliwe wypowiedzi mogły skłaniać do uznania go w pewnym momencie za materiał na kolaboranta.
Bądkowski
jednak niewątpliwie do końca szukał możliwości porozumienia i uniknięcia kryzysu.
W pierwszym numerze nowego tygodnika „Samorządność”, który ukazał się 30
listopada 1981 r. udzielił miejsca Mieczysławowi Rakowskiemu.
Udział
Bądkowskiego w ruchu „Solidarności” kończy jego karierę jako działacza
społeczno-politycznego i publicysty. Przede wszystkim jednak liczą się jego
zasługi dla ruchu kaszubskiego.
W III RP ruch
kaszubski nie napotyka już ograniczeń w
działalności na rzecz przejawiania przez Kaszubów swej tożsamości
etniczno-kulturowej czy narodowościowej oraz do podmiotowych aspiracji w życiu
publicznym Pomorza i państwa, które ma
strukturę unitarną z dość dobrze rozwiniętą decentralizacją władzy na poziomie
województw, miast i powiatów oraz gmin.
Utrwala się jednocześnie świadomość, że
nowoczesne państwo wymaga integracji ogółu społeczeństwa w zakresie najważniejszych celów wspólnoty
politycznej oraz niezbędnych elementów kultury, zwłaszcza w zakresie władania
wspólnym językiem, bez którego nie jest możliwa aktywność zawodowa i społeczna
ogółu obywateli w wielu dziedzinach życia. Natomiast trwanie w odrębności
etniczno-kulturowej czy narodowej jest przede wszystkim sprawą bezpośrednio
zainteresowanych grup społecznych, które jednak mogą liczyć na istotne wsparcie
instytucji państwa. Dotyczy to wszystkich mniejszości narodowych i etnicznych.
*****
W szkicu tym odwołuję się do moich
wcześniejszych publikacji na ten temat:
Przyczynek do socjologicznego obrazu Pomorza, w: Pomorze w
wieku XX w refleksji historyków, socjologów
i publicystów, Gdańsk 1988, s. 67 – 81,
Kaszubi w
zbiorowości społecznej Pomorza po 1945 r. – kontynuacja tożsamości, Przegląd
Zachodni, Poznań 1990, nr 2, s. 1 – 20,
Wizja samorządnego
Pomorza,
głos w dyskusji na ten temat, Pomerania,
Gdańsk 1990, nr 7 – 8
s. 2 – 3 ,
Dokąd zmierza
Związek Pomorski, Głos Wybrzeża, 12/13. 01. 1991,
Syndrom niemiecki u ludności rodzimej i
napływowej na Pomorzu Wschodnim, w: Przegląd Zachodni, Poznan 1991, nr 2, s. 61 – 71,
Edukacja regionalna na Kaszubach – dążenia i
koncepcje po 1945 r. , w: Dziecko w zbiorowościach regionalnych na przykładzie
Kaszub, Zeszyty Naukowe UG: Pedagogika, Historia Wychowania nr 20, Gdańsk 1992,
s. 163 – 189,
Społeczno-kulturowe źródła podmiotowości
regionalnej na Pomorzu, w: Regionalizm jako folkloryzm, ruch społeczny i
formuła ideologiczna, Materiały sesji naukowej, GTN, Gdańsk 1993, s. 99 – 115,
Źródła tożsamości
kulturowej Pomorza, w: Rodzina pomorska, Nadbałtyckie Centrum
Kultury, Instytut Kaszubski, Gdańsk 1999, s. 15 – 44,
Społeczność
kaszubska. Odrębność i przynależność, część I – Identyfikacja i dążenia, część
II – Ograniczenia ciągłości kulturowej, Gdańsk 2004,
Struktura
ruchu regionalnego na Pomorzu, w : Ślązacy, Kaszubi, Mazurzy i Warmiacy –
między polskością a niemieckością, Instytut Zachodni, Poznań 2008, s. 243 –
273.