|
Metropolia Trójmiasto Gdańsk czy Trójmiasto? Pomorze czy Wybrzeże? Jak promuje się Gdańsk, Gdynia i Sopot II Kongres Obywatelski na 1000 uczestników Bliżej do metropolii Gdańska, Gdyni i Sopotu Prezydenci Gdańska i Gdyni o metropolii Abp Gocłowski popiera Kartę Trójmiasta Jan Kozłowski głosuje za Kartą Trójmiasta Prezydenci Trójmiasta podpisali
Kartę Karta Trójmiasta rośnie w siłę Dyskusja o współpracy Gdańska, Sopotu i Gdyni Radni PO i PiS będą współpracować Na Uniwersytecie Gdańskim o powołaniu
metropolii Prezydent Gdyni o ustawie o metropoliach Ministerstwa zaakceptowały pomysł
autostrady morskiej Paweł
Adamowicz Wojciech
Szczurek Abp
Tadeusy Koyowski Prezydent Sopotu Jacek Karnowaki |
Serwis Pomorski Henryk
Galus
Gdańsk
czy Trójmiasto? Pomorze czy Wybrzeże?
[10.02.2007] Przy okazji debaty historyków i
socjologów na temat tożsamości dawnych i współczesnych gdańszczan wyłonił się
problem poprawności czy też adekwatności niektórych nazw miejscowych i
regionalnych, stosowanych spontanicznie, wedle swobodnego uznania lub
naśladownictwa, w szeroko pojętym życiu publicznym, a zwłaszcza w prasie i
innych mediach. Tak więc oficjalnie i urzędowo istnieją
tylko nazwy Gdańska, Gdyni i Sopotu. A jednak obok tego jest używana, czasem rzadko
czasem często, jakby poniekąd na zasadzie mody na słowo, wspólna dla tych
trzech miast nazwa Trójmiasta. Opisowym pojęciem aglomeracji gdańskiej
posługują się raczej specjaliści niektórych nauk społecznych. Pojęcie Trójmiasta jest tworem
powojennym. Przed wojną istniała oczywista więź Gdańska z Sopotem. Gdynia zaś
powstawała jako polski podmiot miejski konkurencyjny wobec przeważającego
wówczas niemieckiego charakteru Gdańska i Sopotu. Doprowadzenie do niemal
pełnej jednorodności narodowo-kulturowej ludności tych trzech miast w ciągu
kilku powojennych lat niewątpliwie stanowiło ważną przesłankę zbliżenia tych
zbiorowości, choć względy ideologiczne nowego ustroju w Polsce obracały się
wtedy przeciw Gdyni, uznanej za symbol zniesionego systemu. Odżywanie i zanikanie w języku
potocznym określenia Trójmiasto często wynikało z bardzo instrumentalnego i
koniunkturalnego traktowania przez władze powiązania trzech miast i ich
mieszkańców. Tendencja integracyjna przeplatała się z celowym
antagonizowaniem mieszkańców Gdańska i Gdyni, jak to miało miejsce w roku
1970 i 1980. Dziś można powiedzieć, że zarysowuje
się pewne poczucie wspólnoty mieszkańców Gdańska, Gdyni i Sopotu. Nie razi
ich nazwa Trójmiasto, choć jednocześnie gdańszczanie, gdynianie i
sopocianie wyraźne zaznaczają swą
odrębność. Nazwa Trójmiasto jest akceptowana, jak
się wydaje, ze względu na swój abstrakcyjny charakter, nie naruszający
wartości żadnego członu. Przyszłość można przewidzieć, badając sposób
powstawania wielkich miast i utrwalania się ich nazw. Póki co jednak warto
zastanowić się nad tym, w jakim kontekście można używać pojęcia Trójmiasto, a
kiedy jednak trzeba pozostać przy
Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Innego rodzaju problem wiąże się ze
stosowaniem określeń Pomorze i Wybrzeże. Są to pojęcia, rzec można, „z innej parafii”. Nieporozumienie powstaje
wtedy, gdy określeń tych używa się wymiennie na oznaczenie tego samego. Pomorze w piśmiennictwie polskim i
niemieckim ma sens konkretny i historyczny. Oznacza część lub całość
jednostki geograficzno-regionalnej lub polityczno-administracyjnej, położonej
między ujściem Wisły i Odry do Bałtyku a linią Warty i Noteci na południu.
Natomiast pojęcie wybrzeża ma charakter ogólny i odnosi się do każdego
obszaru lądu przylegającego do brzegu morza, dotyczy miejscowości
nadmorskich. Na fali powojennej euforii z powodu
uzyskania przez Polskę dużego dostępu do morza, długiego wybrzeża, zaczęto je
dzielić na Wybrzeże Gdańskie, Szczecińskie, Koszalińskie i jeszcze mniejsze
kawałki. Stosowano te określenia poniekąd w zastępstwie pojęcia Pomorza,
odnosząc się z dystansem do jego dziedzictwa cywilizacyjnego i kulturowego.
Jednak stopniowo następował powrót do pierwszoplanowego znaczenia Pomorza jako jednostki regionalnej. Znalazło
to dobitny wyraz w ustanowieniu w 1999 r.
nazw dwóch województw pomorskich. Fakt ten został przyjęty z dużym
zadowoleniem przez ludność rodzimą. Pomorze jest regionem identyfikacji
ponadlokalnej jego mieszkańców. Wybrzeże zaś jest obszarem kojarzonym z
miejscowościami nadmorskimi, większymi i mniejszymi miastami czy gminami
nadmorskimi. Potrzebny jest więc namysł dla używania nazw Pomorza i Wybrzeża
zgodnie z właściwym znaczeniem tych
pojęć. [Pierwotna publikacja tekstu: 15.06.2002]
Jak
promuje się
Gdańsk, Gdynia i Sopot
Chwalić
się trzeba, ale z umiarem
[30.03. 2007r.] Z roku na rok
samorządy wydają więcej na promocję miast. Coraz częściej przekonują się też,
że każda złotówka wydana na budowanie wizerunku może przynieść ogromne
korzyści, ale tylko pod warunkiem, że wyda się ją rozsądnie i na konkretne
działania. Z tym jednak bywa różnie. Umiejętna
promocja lokalnych atrakcji przyciąga tłumy turystów, ciekawych terenów i
możliwości inwestowania partnerów biznesowych. Stwierdzenie to wydaje się
dość oczywiste, ale nie dla wszystkich. Jedną z podstawowych zasad marketingu
jest dokładne określenie tego, co chce się promować i co chce się osiągnąć.
Zdaniem znawców tematu przygotowanie takiego dokumentu jest rzeczą
pierwszorzędną i wcale niełatwą. W Trójmieście taki dokument na razie posiada
tylko Sopot. - Gmina Sopot
podejmuje działania promocyjne w oparciu o "Strategię marketingu
turystycznego Sopotu", której założenia powstały z kolei w oparciu o
"Strategię rozwoju miasta" - mówi Katarzyna Kucz-Chmielecka,
naczelnik Biura Informacji i Promocji Urzędu Miasta Sopotu. - Wszystkie
materiały promocyjne, inwestycyjne i informacyjne wydawane są w spójnej,
jednolitej szacie graficznej. Opatrzone są logiem oraz hasłem promocyjnym
"Sopot-kurort pełen życia".Gdańsk jak i Gdynia nad podobnym
dokumentem dopiero pracują. - W oparciu o
współpracę z Polską Agencją Rozwoju Turystyki S.A. opracowujemy strategię
turystyczną Gdyni - mówi Tomasz Banel, naczelnik Wydziału Polityki
Gospodarczej i Nieruchomości Urzędu Miejskiego w Gdyni. - To jednak nie oznacza,
że wcześniej działaliśmy "po omacku". Wręcz przeciwnie, podejmowane
akcje były dobrze celowane. Chcemy zweryfikować i poszukać nowych rozwiązań. Działania
promocyjne Gdyni już znajdują uznanie wśród innych miasta, które chętnie
sięgają po jej rozwiązania, np. projekt podobny do Gdyńskiego Biznes Planu u
siebie realizuje Gdańsk czy Wejherowo. Z jej doświadczeń korzysta też Poznań,
Łódź czy Białystok. Jako wzorcową kampanie przygotowaną przez Gdynię wymienia
się akcję "Gdy inwestujesz... Gdynia", która ukazała się na
bilboardach m.in. w Warszawie, Krakowie i Poznaniu, który zainspirowany nią
przygotował własną akcję promocyjną "Poznaj Poznań". Gdynia jednak
w swoich działaniach doskonała nie jest, bo nie zawsze jej wizerunek jest
spójny. Z jednej strony promuje się jako miasto biznesowe, a z drugiej
miasto, w którym wypoczywa się najlepiej, choć np. baza hotelowa jest tak
naprawdę nieduża. - Nie wolno
proponować tego, co nie do końca jest prawdą - mówi Janusz Malinowski, prezes
Zarządu Grupy Ströer w Polsce, zajmującej się reklamą zewnętrzną. - Jeśli np.
turysta przyjedzie do danego miasta i nie otrzyma tego co mu obiecano, to już
do niego nie wróci. Ogromny
kapitał w postaci rozpoznawalności posiada Gdańsk i tu eksperci zajmujący się
promocją są zgodni. Diabeł jednak, jak zwykle tkwi w szczegółach. Gdańsk to
miasto zapisane na niejednej karcie historii, kojarzone z tradycjami
hanseatyckimi i zabytkami. To Wałęsa i Solidarność. Zdaniem Mateusza
Zmyślonego, szefa agencji Eskadra Marketing Service z Krakowa, Gdańsk
powinien odejść od dotychczasowych trendów gdyż w marketingu nie ma miejsca
na historię i sentymenty, a działać trzeba tak, aby trafiać do współczesnego
człowieka. Podobny krok zrobił w ubiegłym roku Kraków, który zamiast po raz
kolejny promować Wawel i Sukiennice przygotował akcję promocyjną 'W Krakowie
nie ma czasu na sen" wydając na nią 2 mln zł. Z takim stwierdzeniem nie
zgadza się Anna Zbierska, kierownik Referatu Promocji Urzędu Miasta Gdańska. - W 2005 roku,
w 25 rocznicę Porozumień Sierpniowych zrealizowaliśmy akcję promocyjną pod
hasłem "Zaczęło się w Gdańsku", które okazało się bardzo trafione,
gdyż upowszechniło się wchodząc nawet do języka potocznego choćby polityków -
mówi. - Kampania ta miała na celu wykreowanie image'u miasta, które zmieniło
historię Europy, od którego zaczęły się przemiany, które doprowadziły do
obalenia Muru Berlińskiego i upadku komunizmu w Europie. Gdańsk, Gdynia
i Sopot równie chętnie sięgają po nowoczesne nośniki, takie jak bilboardy,
citylighty, banery, telewizja (głównie TVN, TVN 24 i Telewizja Gdańsk) czy
Internet. Prześcigają się też w nietypowych pomysłach reklamowych, np.
gdyński autobus w Warszawie czy Sopot w Krakowie. Za swoje działania są już
doceniani wśród fachowców, np. Gdynię wyróżniono za najlepszy w Polsce
"witacz" na rogatkach miasta przyznając jej nagrodę w konkursie
"Bramy Kraju" a Gdańsk ostatnio doceniło branżowe pismo
"ProKREACJA" uznając go za miasto, które obok Wrocławia i Krakowa
na odpowiednim poziomie inwestuje w działania brandingowe. Gdańsk, Gdynia
i Sopot zdały sobie sprawę, że nie unikną milionowych wydatków na
autopromocję, chcą stać się ośrodkami liczącymi się nie tylko w Europie.
Chociaż na razie poza ich zasięgiem pozostaje Wrocław, który w 2006 roku na
reklamę wydał 11 mln zł. Sopot, który
jest miastem mniejszym na promocję wydaje oczywiście dużo mniej, bo około 800
tys. zł. W 2006 roku Gdańsk na promocję wydał około 5 mln zł. W obliczu niesamowitego
wyścigu miasta dziwi więc fakt, że budżet Gdańska na promocję zamiast rosnąć
i gonić najlepszych spada. W 2007 roku o cały milion złotych. Marketing musi
trafiać prosto w cel Janusz Malinowski, prezes Zarządu Grupy Ströer w Polsce, zajmującej się
reklamą zewnętrzną - Miasta
powoli rozumieją, że trzeba się promować nie dla samej promocji, ale dla
czegoś konkretnego. Ważne jest to, co chcemy osiągnąć - czy chcemy
przyciągnąć turystów czy inwestorów. Miasto musi dokonać wyboru. Nie warto
łapać kilku przysłowiowych srok za ogon, lepiej skupić się na czymś jednym.
Wiele miast działa bez strategii, a ich działania prowadzone są przypadkowo.
Niezwykle ważne jest jasne sformułowanie celu, a dopiero potem wybór
narzędzi, które zamierzamy wykorzystać, aby wyznaczone cele osiągnąć.
Elementem niedocenianym, a bardzo ważnym są badania, które odpowiedzą na
pytanie czego oczekują potencjalni odbiorcy - zarówno zewnętrzni jak i
mieszkańcy danego miasta. Warto jest zatrudnić firmy zewnętrzne, zajmujące
się promocją, bo urzędnicy nie mają ani takiej wiedzy, ani doświadczenia jak
osoby zawodowo przygotowujące kampanie promocyjne. Nie ma nic gorszego niż
obiecać coś czegoś, czego nie ma, bo taka promocja przyniesie odwrotny skutek
niż zamierzony. A pieniądze na promocję? Wydawać trzeba rozsądnie i na
konkretne cele, bo tak jak w każdej innej dziedzinie, łatwo wydać je w sposób
nieodpowiedni. Festiwal
Promocji Miast Polskich 17-18 kwietnia
2007 w Warszawie odbędzie się I edycja Festiwalu Promocji Miast Polskich,
dotyczącego wiedzy na temat promocji miast i najciekawszych projektów z nią
związanych. Festiwal ma integrować środowiska samorządowe, biznes i branżę
reklamową oraz promować najwyższe standardy pracy, kreatywności, rzetelności
i zaangażowania w procesie budowania wizerunku i promowania miast.
Organizatorem i pomysłodawcą projektu jest Grupa Ströer w Polsce, zajmująca
się reklamą zewnętrzną. Patronat honorowy nad Festiwalem objął Związek Miast
Polskich oraz Polska Organizacja Turystyczna. Udział w konferencji już zapowiedziało
320 samorządowców, m.in. Gdynia i Gdańsk. Miasta te zgłosiły także swoje
propozycje w konkursie "Złote Formaty". W
Gdyni chcą ulicy Kuronia
[06.04.2007] Partia
Demokratyczna w Gdyni zbiera podpisy pod petycją o nadanie jednej z ulic
imienia Jacka Kuronia. „17
czerwca mija trzecia rocznica śmierci Jacka Kuronia, wybitnego Polaka,
działacza opozycyjnego i społecznika. Jego postać stała się symbolem pomocy
dla osób nieradzących sobie z następującymi w Polsce zmianami oraz jest
wzorem dla wszystkich tych, którzy przedkładają dobro kraju i innych ludzi
nad własne. Gdynia - jako prężnie rozwijające się miasto, miasto, które jest
stawiane za wzór wykorzystania szans, jakie w Polsce stworzyła nowa,
postperelowska rzeczywistość, powinna uhonorować człowieka, który swoją
działalnością doprowadził do tego, że możemy żyć wreszcie »we własnym kraju
«” - brzmi petycja gdyńskiego koła Demokratów. -
Podpisy zbieramy na ulicy i w Internecie, chcemy zebrać ich w sumie pięć
tysięcy - mówi Grzegorz Schab, szef PD w Gdyni. Podpisy pod petycją można
składać pod internetowym adresem www.kuron-gdynia.demokraci.pl. Mogą się pod
nią podpisywać dorośli mieszkańcy Gdyni. - Najlepiej by było, gdyby
uroczystość nadania Jackowi ulicy odbyła się w rocznicę jego śmierci, ale decyzja
należy do władz miasta - dodaje Schab. - Nie sugerujemy włodarzom, jaka to ma
być ulica. -
Osobiście jestem za - mówi Stanisław Szwabski, przewodniczący gdyńskiej Rady
Miasta. - Nie wiem, czy uda się zdążyć z całą procedurą do 17 czerwca, ale
nie o to chodzi, tylko o uhonorowanie zasłużonego człowieka. II
Kongres Obywatelski na 1000 uczestników
[06.04.
2007 r.]
Wystąpienia
Danuty Hübner, komisarz Unii Europejskiej, oraz Grażyny Gęsickiej, minister
rozwoju regionalnego, będą na tym kongresie niezwykle istotne. Ale równie
ważne będą kuluary. "Razem
wykorzystajmy unijną szansę" - zachęca hasło II Pomorskiego Kongresu
Obywatelskiego. Gdy mowa o Unii, pierwszym skojarzeniem są zawsze pieniądze.
O tym uczyć będzie minister Gęsicka - "Jak wykorzystać szansę funduszy
strukturalnych". Ale już komisarz Danuta Hübner postawi pytanie,
"czy europejska polityka spójności jest szansą na budowę społeczności
regionalnych i lokalnych“. I ta druga
kwestia właśnie jest dla II Pomorskiego Kongresu Obywatelskiego
najważniejsza. Już samo spotkanie tysiąca spodziewanych gości ma być, w
intencjach organizatorów, cegiełką tej budowanej regionalnej społeczności. -
Najważniejsze w kongresie jest samo spotkanie, wzajemne otwarcie na dialog i
zrozumienie, przepływ dobrej energii - przekonuje dr Jan Szomburg, prezes
Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, organizatora kongresu. Wystarczy
porozmawiać z kilkoma pomorskimi gośćmi imprezy, by to sobie potwierdzić. -
Na Powiślu w 1945 roku dokonała się całkowita wymiana demograficzna - mówi
Justyna Liguz, prezes Kwidzyńskiego Towarzystwa Kulturalnego. Na kongresie
wystąpi w części dotyczącej "pomorskich wartości i tożsamości". -
Osadnicy przyjechali z różnych stron, każdy przywiózł inną tożsamość. Trzeba
wielkiego wysiłku i wielu lat, by wypracować własne tradycje. - Chyba
nigdzie na zachód od Bugu, łącznie z Czechami czy Słowacją, nie ma tak
straszliwego nieładu z zagospodarowaniu przestrzennym, jak w Polsce -
denerwuje się doktor Jacek Friedrich, uczestnik dyskusji o architekturze
Pomorza. - Proszę przyjrzeć się np. międzywojennej architekturze, w alei
Hallera w Gdańsku. Każdy wyremontował elewacje po swojemu. Ktoś nawet ułożył
ozdobę ze światłowodów, żeby było widać, że to jego. Tak jest w każdym
miasteczku na Pomorzu. Poza kwestiami
tożsamości i architektury dyskutować się będzie także o gospodarce, edukacji
i opiece społecznej. Organizatorzy zachęcają, by przyjeżdżać całymi
rodzinami. - Można będzie poprawić międzypokoleniowy dialog rodzinny -
zachęca prezes Szomburg. Bliżej do
metropolii Gdańska, Gdyni i Sopotu
[6.03.2007] W toczącej się na łamach „Gazety Wyborczej. Trójmiasto” dyskusji
na temat pobudzenia rozwoju Trójmiasta w numerze z 6 marca 2007 r.
wypowiedział się Jan Kozłowski, marszałek
województwa pomorskiego. Przypomniał on, że idee metropolitalne narodziły się
w Polsce już na początku lat 90. i od początku z najlepszym przyjęciem
spotkały się na północy kraju - właśnie w Trójmieście. Przyznał jednak, że
przełom w rozwoju samorządności regionalnej i poszukiwania form kształtowania
metropolii nastąpił dopiero w okresie rządu Jerzego Buska. Z mojej i prezydenta Gdańska inicjatywy – stwierdził
Jan Kozłowski - w 2003 roku
powołana została Rada Metropolitalna Zatoki Gdańskiej, skupiająca
prezydentów, burmistrzów i wójtów miast i gmin tworzących szeroko rozumianą
aglomerację trójmiejską. Uznaliśmy wówczas, że pierwszym, podstawowym krokiem
do scalenia poszczególnych miast w jedną silną metropolię jest integracja
komunikacyjna. Niestety, wprowadzenie tzw. wspólnego biletu okazało się
trudniejszym zadaniem, niż się wszystkim wydawało. Jednak sukces w końcu
przyszedł i już latem tego roku - o czym informowaliśmy niedawno media -
wspólny bilet stanie się faktem. O
obecnych działaniach i zamierzeniach Kozłowski pisze tak: Idea metropolii trójmiejskiej ponownie nabrała rozpędu również
dzięki dodatkowym funduszom, jakie w ostatnich latach otrzymały samorządy.
Począwszy od rządowych pieniędzy z kontraktu wojewódzkiego, po dotacje
unijne, z których korzystamy już od dwóch lat i dzięki którym przeżywamy
obecnie inwestycyjny boom. W
pierwszym okresie unijnego finansowania (Zintegrowany Program Operacyjny
Rozwoju Regionalnego 2004-2006) poszczególne samorządy zgłaszały projekty
dotyczące tylko ich własnej gminy lub miasta. Tak było też w Gdańsku, Gdyni i
Sopocie, co wielu komentatorów oceniło jako niezdrową konkurencję między
największymi miastami w naszym regionie. Przygotowując się do kolejnego
okresu unijnego wsparcia (2007-2013), powołałem 17 powiatowych zespołów
roboczych, pracujących wspólnie z urzędem marszałkowskim nad projektem
Regionalnego Programu Operacyjnego. Jeden z tych zespołów był wspólny dla
Gdańska, Gdyni i Sopotu. Po raz pierwszy miasta te wspólnie ustaliły, jakie
inwestycje w najbliższych latach będą dla nich najważniejsze i to z punktu
widzenia całej metropolii trójmiejskiej. W miejsce dotychczasowej rywalizacji
pojawiła się więc współpraca. Dowodów coraz częstszej i coraz lepszej
współpracy w ramach Trójmiasta mamy zresztą więcej, że wspomnę tylko
lotnisko, w którym współudziały posiadają Gdańsk, Sopot i samorząd
województwa, tramwaje wodne na Hel czy budowę hali sportowej na granicy
Gdańska i Sopotu. Jako samorząd województwa chcielibyśmy też w ciągu 2-3 lat
przejąć kontrolę nad SKM, aby mieć większy wpływ zarówno na rozkład jazdy
pociągów, jak i standard przewozów kolejowych oraz obsługę pasażerów. Chcemy
to zrobić przy udziale wszystkich samorządów miejskich i gminnych leżących
wzdłuż linii kolejowej. W chwili obecnej samorząd wojewódzki ma 12,5 procent
udziałów w SKM. Reszta - 87,5 proc. - należy do PKP. Docelowo chcielibyśmy
objąć kontrolny pakiet udziałów w spółce, czyli ponad 50 procent. Na
koniec Kozłowski zbija argument o rozwoju metropolii kosztem szerszego
regionu: Metropolia nigdy bowiem - jak pokazują światowe doświadczenia -
nie rozwija się kosztem województwa. Wprost przeciwnie, to metropolia ciągnie
za sobą innych. (H.G.) Prezydenci
Gdańska i Gdyni o metropolii
[16.3.2007] Prezydenci Gdańska i Gdyni, Paweł Adamowicz i Wojciech Szczurek,
zabrali głos w toczącej się na łamach „Gazety Wyborczej Trójmiasto” dyskusji
na temat pobudzenia rozwoju Gdańska, Gdyni i Sopotu oraz powstania metropolii
złożonej z tych miast. W wypowiedziach, które ukazały się w gazecie z 16
marca 2007 r. obaj prezydenci skomentowali wyniki ankiety przeprowadzonej na
ten temat wśród mieszkańców Trómiasta.
Paweł
Adamowicz m.in. stwierdził: Wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie "Gazety" bardzo
mnie usatysfakcjonowały. Zarówno jako prezydenta Gdańska, jak i mieszkańca
Gdańska oraz metropolii gdańskiej. Wyniki te zdecydowanie potwierdziły
bowiem, że mieszkańcy naszych trzech miast są gorącymi zwolennikami
sztandarowych projektów, które dotyczą metropolii - opowiadają się za
wspólnym biletem, za zintegrowaną sygnalizacją świetlną, za wspólną promocją
turystyczną, za wspólnymi działaniami mającymi na celu przyciągnięcie do
Trójmiasta nowych inwestycji. Świadczy to o tym, że to, co wspólnie
rozpoczęliśmy, należy kontynuować i jak najszybciej doprowadzić do
szczęśliwego finału. Jak najszybciej musimy także ruszyć z nowymi projektami,
takimi jak np. wspólna, dobrze przygotowana i atrakcyjna kampania promująca
nasze walory turystyczne czy kulturalne.
Niezwykle ważna jest też społeczna akceptacja dla dostosowywania
trójmiejskiej sieci szkół do zmieniających się potrzeb rynku pracy. Bowiem
rozwój szkolnictwa jest niezwykle ważny także dla przyciąganych do naszego
regionu inwestorów.
Nie są dla mnie zaskoczeniem także inne odnotowane przez ankieterów
wyniki. Mieszkańcy, obywatele naszych trzech miast chcą zachowania ich
autonomii. Zdecydowana większość nie chce zintegrowanego zarządzania
Trójmiastem. Dla mnie, prezydenta miasta to dowód na to, że silne jest
przywiązanie do własnej "małej ojczyzny". Ale z drugiej strony
powstaje pytanie, kto miałby koordynować te wspólne działania, które są - jak
wynika z badań - konieczne? Dlatego też będę się upierał, że niezwykle
potrzebna jest specjalna ustawa metropolitalna.
Wojciech
Szczurek operował konkretami: Temperatura
dyskusji pokazuje, jak duży potencjał energii i idei w nas jest, lecz zarazem
- jak często stajemy się ofiarami stereotypów, obiegowych, choć
bezpodstawnych opinii. Przykładem takich fałszywych tez jest rzekome
zaniechanie lub ambicjonalne blokowanie inicjatyw służących integracji w
obrębie metropolii. Bo - w istocie - dogadujemy się w większości spraw,
zwłaszcza tych najistotniejszych dla mieszkańców. Kiedy jest problem, to
staramy się go rozwiązać. Chodzi zwłaszcza o kwestie publicznego,
metropolitalnego systemu komunikacji i transportu zbiorowego, turystyki i promocji,
ale również inne - dotyczące bezpieczeństwa, gospodarki odpadami, dystrybucji
energii cieplnej czy też ochrony środowiska. Owszem - mamy jeszcze wiele do
zrobienia, ale przyznam szczerze - nie dostrzegam węzłów gordyjskich Mam
przed sobą wyniki sondażu, przeprowadzonego wśród mieszkańców Gdańska, Sopotu
i Gdyni przez sopocką Pracownię Badań Społecznych na zlecenie
"Gazety". Nie zaskakują. Potwierdzają słuszność podjętych już
tematów, np. wspólnych działań na rzecz budowy autostrady A1, wspólnej promocji
turystycznej, utworzenia zintegrowanego inteligentnego systemu organizacji
ruchu, budowy sieci ścieżek rowerowych czy wreszcie - wspólnego biletu
komunikacji miejskiej. W każdej z tych spraw współpracujemy i niebawem możemy
oczekiwać owoców tej kooperacji. Abp Gocłowski popiera Kartę
Trójmiasta
[21.03.2007]
Coraz
więcej mieszkańców bierze udział w naszym referendum obywatelskim. W środę
Kartę Trójmiasta poparł metropolita gdański, ks. abp Tadeusz Gocłowski. - Popieram Kartę Trójmiasta, bo jestem gorącym zwolennikiem
współpracy Gdańska, Gdyni i Sopotu - powiedział wczoraj "Gazecie"
ks. abp Gocłowski. - Oczywiście, miasta muszą zachować swoją tożsamość. Nie
zrobimy przecież z Gdańska Gdyni, a z Gdyni Gdańska - dodał metropolita. Kartę Trójmiasta napisaliśmy, wsłuchując się w prowadzoną na
łamach "Gazety" debatę oraz wyniki badań PBS DGA i
PricewaterhouseCoopers. Karta określa podstawowe zasady i najważniejsze
dziedziny współpracy trzech miast. Nasze referendum obywatelskie nad przyjęciem Karty Trójmiasta
trwa. Przypominamy, że głosować można na trzy sposoby: ** przez internet,
wystarczy wejść na stronę www. trojmiasto.gazeta.pl ** za pośrednictwem
poczty, wysyłając bezpłatnie na adres redakcji kartkę do głosowania, którą
wczoraj dołączyliśmy do "Gazety" ** tradycyjnie, wrzucając kartkę
do jednej z urn, które czekają w urzędach miasta Gdańska, Sopotu, Gdyni i w
naszej redakcji . Zapraszamy do głosowania! Jan
Kozłowski głosuje za Kartą Trójmiasta
[26.03.2007] -
Potrzebujemy współpracy, pracujemy nad projektem wspólnej promocji
Trójmiasta, która odbywać się może pod hasłem "Gdańsk Plus" -
powiedział w poniedziałek marszałek Jan Kozłowski podpisując się pod Kartą
Trójmiasta. Zdaniem
Jana Kozłowskiego wspólne projekty podjęte przez władze Gdańska, Sopotu i
Gdyni przynoszą korzyści mieszkańcom Pomorza. - Te projekty to współpraca
przy lotnisku, tramwaju wodnym, a ostatnio przy lobbowaniu na rzecz tunelu
pod Sopotem - mówi Jan Kozłowski. - Jest jednak jeszcze wiele do zrobienia i
dlatego popieram Kartę Trójmiasta. Marzy mi się na przykład wspólna promocja
naszej metropolii na billboardach w całej Europie. Pod hasłem "Gdańsk
Plus" moglibyśmy reklamować wielką imprezę kulturalną odbywającą się w
Trójmieście. Tak być powinno, ale wiele przeszkód trzeba pokonać. Kartę
Trójmiasta napisaliśmy, wsłuchując się w głosy mieszkańców i w prowadzoną na
łamach "Gazety" debatę oraz wyniki sondażu PBS DGA i raportu firmy
PricewaterhouseCoopers. Głosować można na trzy sposoby: przez internet -
wystarczy wejść na stronę www.trojmiasto.gazeta.pl, za pośrednictwem poczty,
wysyłając do redakcji kartę do głosowania, oraz tradycyjnie, wrzucając kartę
do jednej z urn, które czekają w urzędach Gdańska, Gdyni, Sopotu i w naszej
redakcji. Referendum trwa do środy 28 marca i tego samego dnia Kartę
Trójmiasta wręczymy prezydentom Gdańska, Gdyni i Sopotu - Pawłowi
Adamowiczowi, Jackowi Karnowskiemu i Wojciechowi Szczurkowi. Uroczystość
odbędzie się na lotnisku im. Lecha Wałęsy, które należy do trzech miast i
jest symbolem metropolitalnego myślenia o Trójmieście. Zapraszamy do
głosowania. Prezydenci
Trójmiasta podpisali Kartę
[28.03.2007] Nie
chcemy szkodliwej konkurencji między Gdańskiem, Sopotem a Gdynią. Domagamy
się współpracy i pilnej realizacji zadań, które ułatwią nam życie. Z takim
głosem mieszkańców zgodzili się w środę prezydenci Gdańska, Sopotu i Gdyni,
którzy podpisali Kartę Trójmiasta. Wcześniej w zorganizowanym przez
"Gazetę" referendum obywatelskim za współpracą trzech miast opowiedziało
się blisko osiem tysięcy osób. Podpisany
dokument stworzyliśmy wsłuchując się debatę prowadzoną w ramach naszej akcji
"Przystanek Trójmiasto". Przez ponad miesiąc na łamach
trójmiejskiego dodatku "Gazety", w dyskusji o metropolii udział
wzięło kilkaset osób: politycy, naukowcy, biznesmeni, dziennikarze i artyści.
Korzystaliśmy też z raportu firmy konsultingowej Pricewaterhouse Coopers i
wyników sondażu przeprowadzonego wśród mieszkańców Trójmiasta przez firmę PBS
DGA. Karta
zaczyna się od słów "My, mieszkańcy Gdańska, Sopotu i Gdyni, pragniemy
harmonijnego, wszechstronnego i dynamicznego rozwoju metropolii trójmiejskiej
(..)" i jest deklaracją współpracy trzech miast w 10 najważniejszych
zadaniach, które powinny być jak najszybciej zrealizowane. Wśród nich jest
wspólny bilet na całą komunikację w Trójmieście, integracja rozkładów jazdy,
budowa sieci ścieżek rowerowych czy wspólna promocja wszystkich trzech miast. Za
jej przyjęciem w zorganizowanym przez "Gazetę" referendum
zagłosowało już blisko osiem tysięcy osób, a listy do redakcji cały czas
spływają. W
środę Karta Trójmiasta weszła w życie. O godz. 11.10 w porcie lotniczym im.
Lecha Wałęsy w Gdańsku Rębiechowie pod Kartą podpisali się prezydent Gdańska
Paweł Adamowicz, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek, prezydent Sopotu Jacek
Karnowski i marszałek województwa Jan Kozłowski, który zapowiedział, że
przypilnuje, by trzy miasta postępowały zgodnie z zasadami Karty.
"Gazeta" także będzie uważnie się przyglądać, jak włodarze
Trójmiasta wywiązują się z obietnic, które podpisali. Karta
Trójmiasta rośnie w siłę
[01.04.2007] Radni
PO całej Zatoki Gdańskiej deklarują ścisłą współpracę zmierzającą do
powstania metropolii. Tego samego chce PiS. -
Musimy iść za ciosem - przekonuje Kazimierz Koralewski, szef klubu PiS w
Radzie Miasta Gdańska. - Akcja "Gazety" wywołała ogromną dyskusję.
Mieszkańcy Trójmiasta oraz wielu polityków, naukowców czy artystów
opowiedziało się za stworzeniem metropolii. Teraz czas, by do przedsięwzięcia
włączyli się radni. Tydzień
temu prezydenci Gdańska, Gdyni i Sopotu podpisali Kartę Trójmiasta. To
deklaracja współpracy i obietnica realizacji dziesięciu najpoważniejszych dla
tych miast zadań (m.in. wspólny bilet dla komunikacji miejskiej oraz wspólna
polityka inwestycyjna i promocyjna). Dokument ten to efekt dyskusji, która
ponad miesiąc toczyła się na naszych łamach w ramach akcji "Przystanek
Trójmiasto". Zorganizowaliśmy też referendum. Za partnerstwem trzech miast
opowiedziało się niemal osiem tysięcy ludzi. -
Nie chcemy, by wszystko skończyło się na deklaracjach - mówi Koralewski. -
Dlatego proponujemy powołanie rady, w której skład wejdą radni ościennych
gmin. Potem powołamy cztery 10-osobowe zespoły [ds. gospodarki, komunikacji,
ochrony środowiska i promocji - red.], które opracują najważniejsze zadania
wymagające wspólnych decyzji. Następnie skonsultujemy je z prezydentami,
wójtami i burmistrzami. Proponujemy współpracę ponad politycznymi podziałami,
jesteśmy otwarci na inne propozycje. Paweł
Adamowicz, prezydent Gdańska (PO): Popieram wszystko, co pomoże stworzyć
metropolię i przyspieszy rozwój. Wątpię jednak, by dwustuosobowe ciało mogło
skutecznie działać. Swoimi
wątpliwościami prezydent podzielił się z lokalnymi działaczami Platformy z
Pruszcza Gdańskiego, Trójmiasta, Rumi, Redy i Wejherowa, którzy spotkali się
w sobotę w Gdańsku, by podpisać deklarację o ścisłej współpracy. -
Nie odrzucamy zaproszenia kolegów z PiS, tylko czekamy na konkrety - mówi
Jarosław Gorecki, szef PO w RMG. - Przecież im więcej zwolenników metropolii,
tym lepiej.Radny Maciej Krupa dodaje: - Tak duża partia jak PO musi mieć
swoje stanowisko dotyczące rozwoju całej aglomeracji. Dlatego już kilka
tygodni temu zdecydowaliśmy, że teraz my będziemy kontynuować akcję
"Przystanek Trójmiasto", którą rozpoczęła "Gazeta". Gdy
określimy najważniejsze zadania, zaczniemy zabiegać o ich realizację u
poszczególnych prezydentów, o wsparcie poprosimy posłów. Jeśli propozycja PiS
okaże się wiarygodna, tym lepiej. Przecież PO nie rządzi na całym
Wybrzeżu.Kolejne spotkanie działaczy Platformy - po majowym weekendzie. PiS
zaproszenia do Rady Metropolitarnej wyśle w ciągu miesiąca. Dyskusja
o współpracy Gdańska, Sopotu i Gdyni
[02.04.2007] Podpisując
z inicjatywy "Gazety" Kartę Trójmiasta prezydenci Gdańska, Gdyni i
Sopotu opowiedzieli się za budową metropolii. Teraz spierają się o to, jak ta
współpraca ma wyglądać -
Musi opierać się tylko na dobrej woli - przekonuje prezydent Gdyni Wojciech
Szczurek. Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz: - Dobra wola nie wystarczy,
potrzebujemy nowego prawa i wspólnych instytucji. Podczas
debaty "Trójmiejska metropolia - szansa czy zagrożenie?", która z
inicjatywy stowarzyszenia Młodzi Konserwatyści i koła naukowego Kratos odbyła
się 2 kwietnia na Uniwersytecie Gdańskim, starły się dwie wizje budowy
wielkiej aglomeracji. Jedna mówi, że gminy powinny współpracować na zasadzie
dobrowolności, druga, że oprócz dobrej woli potrzebna jest ustawa o
metropoliach oraz instytucje powoływane przez gminy do realizacji wspólnych
zamierzeń. Metropolia sama się zbuduje- Mam
wrażenie, że mówiąc o metropolii, oczekuje się cudu - mówił prezydent
Wojciech Szczurek. - Jeśli będziemy budowali więzi i rozwijali kontakty, to
metropolia będzie się sama budować. Ale gdy powstanie organizacja i dojdzie
do ograniczenia roli gmin, to niczego się nie stworzy. Wicemarszałek
Senatu Maciej Płażyński nawiązał do ustawy o metropoliach tworzonej przez
rząd PiS: - Trzeba sobie odpowiedzieć, po co ta ustawa powstaje. Bo jeśli
chcemy wspólnego biletu, to nowe prawo nie jest do tego potrzebne. No chyba
że niechęć prezydenta Szczurka do niektórych rozwiązań chce się rozwiązać
ustawą. Wiceminister
kultury Jarosław Sellin (PiS) podkreślił, że rząd wprowadzi przepisy
metropolitalne w pierwszej kolejności tylko w dwóch miejscach kraju: na
Górnym Śląsku i właśnie w Trójmieście. - W ramach akcji "Gazety",
która doprowadziła do podpisania Karty Trójmiasta, wyszły ciekawe zadania do
realizacji i trzeba to wykorzystać, rozszerzając współpracę w dziedzinie
kultury. Ja jednak, widząc rozmaite korzyści, martwię się o to, jaka ta
metropolia będzie. Co powstanie z połączenia miast o różnej tożsamości i
historii. Metropolia potrzebuje jednej głowy -
Prezydent Szczurek chce dobrowolności, a ja domagam się stworzenia
instytucji, bo życie pokazuje, że nie wszystko da się załatwić, licząc na
dobrą wolę - przekonywał prezydent Gdańska Paweł Adamowicz (PO). - Przykład?
Ostatnio Gdańsk był obecny na targach turystycznych w Berlinie i nie było z
nami sąsiednich gmin. I tak się dzieje od lat. Prezydent
uznał też, że rozmowa o tożsamości metropolii jest "fałszywym
problemem": - Przed wejściem Polski do Unii Europejskiej niektórzy martwili
się o naszą tożsamość i po latach okazało się, że nic złego się z nią nie
stało. Prezydent
Sopotu Jacek Karnowski (PO) wytknął wątpiącym w sens budowy metropolii brak
myślenia w kategoriach europejskich. - Na przykład w Niemczech funkcjonuje
kilkanaście wielkich metropolii, które dzielą między siebie europejski tort
pieniędzy i inwestycji. Jeśli chcemy z nimi konkurować, musimy budować duże
jednostki. Metropolia potrzebuje jednej głowy, więc taki prezydent metropolii
byłby nam bardzo potrzebny. Do czego potrzeba Karty Trójmiasta Argumentów
przeciw obozowi "dobrej woli" dostarczył też Grzegorz Grzelak,
radny wojewódzki PO i specjalista od samorządu. Wytknął prezydentom, że dotąd
nie potrafili załatwić takich spraw, jak wprowadzenie wspólnego biletu komunikacyjnego
czy zintegrowanie rozkładów jazdy. -
A jak widzę, że potrzeba było aż Karty Trójmiasta, aby zacząć prace nad
wspólnym kalendarzem kulturalnym, to uśmiecham się do siebie. Dlaczego tego
kalendarza nie dało się zrobić wcześniej? - pytał Grzelak. - W Karcie są
jednak także trudne sprawy do załatwienia, jak choćby wspólne planowanie
inwestycji . I aby koordynować te działania, powinniśmy powołać Radę
Metropolitalną. Podsumowując wczorajszą debatę, uczestnicy zapowiedzieli
kolejne spotkania w sprawie metropolii. Radni
PO i PiS będą współpracować
w
dążeniu do utworzenia metropolii
Jeden cel
ponad podziałami [02.04.
2007] Współpraca
między miastami, które mają należeć do metropolii - Gdańskiem, Gdynią,
Sopotem, Rumią, Redą, Wejherowem i Pruszczem Gdańskim jest niezbędna -
zgodnie twierdzą radni Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.
Członkowie obu klubów chcą wspólnie dążyć do stworzenia metropolii ponad
podziałami politycznymi. Platforma
Obywatelska w sobotę podpisała deklarację współpracy między swoimi radnymi z
sześciu miast, a PiS zapowiada utworzenie Rady Metropolitalnej złożonej z
członków wszystkich klubów z rad miast. -
Każda forma współpracy, która pozytywnie wpłynie na rozwój naszych miast jest
dobra - twierdzi Jarosław Gorecki, szef klubu PO w gdańskiej Radzie Miasta. -
Wszystkim nam zależy na tym, żeby miasta rozwijały się jak najlepiej i jeżeli
możemy wspólnie do tego dążyć, to jesteśmy otwarci na takie działania -
deklaruje. Radni
PiS zapowiadają, że jeszcze przed świętami wystosują zaproszenia dla radnych
wszystkich klubów z siedmiu miast do wspólnego stworzenia Rady
Metropolitalnej. -
To na nas, gdańskich radnych spoczywa ciężar przeprowadzenia debaty na temat
współpracy wszystkich miast Metropolii - mówi Kazimierz Koralewski,
przewodniczący klubu PiS w gdańskiej Radzie Miasta. - Ma to być debata ponad
podziałami. Mamy razem tworzyć front. Metropolia jest wspólnym celem, który
jest ważniejszy od podziałów partyjnych -zapewnia radny. Bogdan
Oleszek (PO), przewodniczący gdańskiej Rady Miasta zgadza się, że cel jest
ważniejszy niż różnice między partiami. -
Dążymy do ponadpartyjnego porozumienia. Powinien nas łączyć wspólny cel -
mówi Oleszek. - Jeśli znajdziemy wspólny język z radnymi z PiS to będzie to
tylko z korzyścią dla mieszkańców, których przecież nie interesuje kto jest z
jakiej partii, tylko czy będzie wspólna komunikacja miejska - dodaje. Radni
przyznają, że inspiracją dla ich działań stało się podpisanie przez
prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu Karty Trójmiasta, w której zawarte są
wspólne cele miast. Współpraca
między miastami, które mają należeć do metropolii - Gdańskiem, Gdynią,
Sopotem, Rumią, Redą, Wejherowem i Pruszczem Gdańskim jest niezbędna -
zgodnie twierdzą radni Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.
Członkowie obu klubów chcą wspólnie dążyć do stworzenia metropolii ponad
podziałami politycznymi. Platforma
Obywatelska w sobotę podpisała deklarację współpracy między swoimi radnymi z
sześciu miast, a PiS zapowiada utworzenie Rady Metropolitalnej złożonej z
członków wszystkich klubów z rad miast. - Każda forma
współpracy, która pozytywnie wpłynie na rozwój naszych miast jest dobra -
twierdzi Jarosław Gorecki, szef klubu PO w gdańskiej Radzie Miasta. -
Wszystkim nam zależy na tym, żeby miasta rozwijały się jak najlepiej i jeżeli
możemy wspólnie do tego dążyć, to jesteśmy otwarci na takie działania -
deklaruje. Radni PiS
zapowiadają, że jeszcze przed świętami wystosują zaproszenia dla radnych
wszystkich klubów z siedmiu miast do wspólnego stworzenia Rady
Metropolitalnej. - To na nas,
gdańskich radnych spoczywa ciężar przeprowadzenia debaty na temat współpracy
wszystkich miast Metropolii - mówi Kazimierz Koralewski, przewodniczący klubu
PiS w gdańskiej Radzie Miasta. - Ma to być debata ponad podziałami. Mamy
razem tworzyć front. Metropolia jest wspólnym celem, który jest ważniejszy od
podziałów partyjnych -zapewnia radny. Bogdan Oleszek
(PO), przewodniczący gdańskiej Rady Miasta zgadza się, że cel jest ważniejszy
niż różnice między partiami. - Dążymy do
ponadpartyjnego porozumienia. Powinien nas łączyć wspólny cel - mówi Oleszek.
- Jeśli znajdziemy wspólny język z radnymi z PiS to będzie to tylko z
korzyścią dla mieszkańców, których przecież nie interesuje kto jest z jakiej
partii, tylko czy będzie wspólna komunikacja miejska - dodaje. Radni
przyznają, że inspiracją dla ich działań stało się podpisanie przez
prezydentów Gdańska, Gdyni i Sopotu Karty Trójmiasta, w której zawarte są
wspólne cele miast.. Akcja
3majmy się razem Jest
to akcja Dziennika Bałtyckiego, która propaguje ideę stworzenie jednej
wielkiej metropolii, w skład której będzie wchodzić Trójmiasto i miasta je
otaczające. Główne cele to wspólna komunikacja miejska, połączony system
ratownictwa, poprawa bezpieczeństwa, walka z bezrobociem, wspólna promocja
kultury i turystyki. Już dziś o godz. 12 w Audytorium C Wydziału Prawa i
Administracji Uniwersytetu Gdańskiego przy ul. Bażyńskiego 6 odbędzie się
debata pt. "Trójmiejska Metropolia - szansa czy zagrożenie?". W
dyskusji udział wezmą m.in. Maciej Płażyński, Jarosław Sellin, Jan Kozłowski,
Paweł Adamowicz, Jacek Karnowski, Wojciech Szczurek. Na
Uniwersytecie Gdańskim o powołaniu
metropolii
[03.04.2007
] Ustawa
metropolitalna powinna zawierać precyzyjnie ustalony katalog zadań, jakie
miałaby realizować - uważa wicemarszałek Senatu Maciej Płażyński. Tymczasem
prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek, podkreśla, że taka ustawa nie jest
potrzebna. Opinia
prezydenta Gdyni, zaprezentowana podczas wczorajszej debaty "Trójmiejska
metropolia - szansa czy zagrożenie?" na UG, była jednak odosobniona.
Doktor Tomasz Bąkowski, specjalista prawa administracyjnego na UG, zauważył,
że już funkcjonujące przepisy pozwalają na stworzenie metropolii, choć na
pewno nie są one idealne dla jej funkcjonowania. - Mam
wrażenie, że od jakiegoś czasu szukamy "magicznej różdżki" w
postaci ustawy, która pozwoli na powołanie metropolii - argumentował
prezydent Gdyni. - Tymczasem metropolia będzie funkcjonować dzięki współpracy
i stworzonym dzięki niej więziom między miastami. Budowanie kolejnej ustawy,
czapy administracyjnej nad samorządami, może spowodować, że będzie to
dokument niespełnionych marzeń. Według radnego
Sejmiku Pomorskiego Grzegorza Grzelaka, przepisy powinny pozwalać na
powołanie rady metropolitalnej, ale nie jako organu nadrzędnego dla
samorządów, a koordynującego ich działania. Prezydent
Gdańska Paweł Adamowicz (jednocześnie szef Unii Metropolii Polskich,
grupującej 12 największych miast w kraju) popiera powstanie ustawy
metropolitalnej. - Trzeba stworzyć pewne ramy, bo z dobrowolnością współpracy
bywa u nas różnie - podkreślał wczoraj Adamowicz. Zdaniem Jacka
Karnowskiego, prezydenta Sopotu, warto też zastanowić się, czy osoba stojąca
na czele metropolii nie powinna pochodzić z wyborów powszechnych. Zwykły
urzędnik, będzie miał gorszą pozycję od prezydentów czy burmistrzów
"składowych metropolii" - podkreślił Karnowski. Pracom nad
ustawą metropolitalną patronuje rząd. Są one w fazie początkowej - właśnie
kończą się konsultacje w tej sprawie z samorządowcami. Na Pomorzu spotkali
się oni z wicewojewodą Piotrem Karczewskim m.in. pod koniec ub. miesiąca.-
Już wiadomo, że wprowadzenie ustawy ma być poprzedzone programem pilotażowym.
Zgodnie ze wstępną decyzją rządu, mają nim być objęte Trójmiasto i metropolia
śląska - przypomniał wiceminister kultury Jarosław Sellin. Najpierw
zadania, potem ustawa Rozmowa z
wicemarszałkiem
Senatu Maciejem Płażyńskim - Na ile szczegółowa
powinna być ustawa metropolitalna? - Po pierwsze,
moim zdaniem, jesteśmy dopiero na etapie debaty, po co w ogóle nam ta ustawa
i co ona powinna regulować. Nie będziemy jej tworzyć przecież tylko po to,
aby np. w Trójmieście zaczął funkcjonować wspólny bilet komunikacyjny. Nie
jest też potrzebna ustawa mówiąca o tym, że gminy powinny ze sobą dobrze
współpracować. Potrzebne są przepisy, które stworzą dodatkowy szczebel
zarządzania, który pozwoli na realne przyspieszenie rozwoju metropolii. - Ale każda z
metropolii będzie miała inne potrzeby, inne zadania - jak choćby Trójmiasto i
Warszawa czy metropolia śląska. Wracając do pytania o szczegółowość
przepisów, jak to wszystko pogodzić? - Zgadzam się,
dlatego uważam, że ustawa metropolitalna powinna zawierać pewien katalog
przepisów ogólnych, ale również szczegółowe rozstrzygnięcia. Tyle że te
ostatnie powinny być napisane dla poszczególnych metropolii osobno. Nie wiem,
czy uda się to zawrzeć tylko w jednym akcie prawnym. - Jakie
zadania powinna spełniać metropolia?- To jeszcze jest w trakcie dyskusji.
Powinniśmy w ogóle zacząć od stworzenia zakresu zadań, a dopiero później
przejść do pisania ustawy. Metropolie powinny, według mnie, mieć możliwość
m.in. korzystania z funduszy unijnych czy posiadania własnego budżetu,
zdolnego do realizacji dużych inwestycji. Metropolia?
Chciałbym...Maciej Wośko redaktor naczelny "DB" Kolejną już
debatę na temat metropolii mamy za sobą. I cóż z niej wynika? Prezydenci
Gdańska i Gdyni różnie postrzegają powołanie wspólnego organizmu miejskiego.
Nic nowego... Niebawem minie rok, gdy na łamach "Dziennika
Bałtyckiego" rozpoczęliśmy wspólnie z TVG i Radiem Gdańsk debatę pod
hasłem "3majmy się razem". Od roku słyszymy zapewnienia samorządów,
gremiów obywatelskich i pomorskich włodarzy, że metropolia to konieczność,
potrzeba wykorzystania potencjału Trójmiasta, naturalny kierunek rozwoju
miast skupionych wzdłuż obwodnicy lub nawet dalej - od Wejherowa po Tczew.
Podpisywane są w błysku fleszy coraz to nowe deklaracje współpracy,
powoływane fora metropolitalne. A ja
chciałbym, żeby wreszcie coś zadziałało. I nie chodzi o wspólny bilet.
Chciałbym, żeby to metropolia trójmiejska (bez względu na to, czy będzie
nazywana gdańską czy zatokową, czy też nadbałtycką) była wymieniana w Polsce
i w Europie jako najszybciej rozwijający się organizm aglomeracyjny - przed
Wrocławiem i przed Śląskiem. Chciałbym, żeby to tu - w Trójmieście - padły
istotne dla naszej przyszłości propozycje dotyczące ustawy o metropoliach.
Chciałbym... a ciągle słyszę o różnicach, o wyjątkowej sytuacji Gdyni i
Gdańska, o bilecie, który bardzo trudno wprowadzić. Panowie! Przegadamy ważny
dla nas czas. Gdy Warszawa, Wrocław, Katowice, a zaraz Kraków i Poznań
zdobywać będą inwestorów i miejsca w rankingach atrakcyjności, my nadal
będziemy rozmawiać o wyższości współpracy nad ścisłym współdziałaniem, o
różnicach między Gdańskiem a Gdynią. Czas na działanie. Czas na jasne
deklaracje. Za i przeciw. Dlatego oddajemy łamy „Dziennika Bałtyckiego“ wszystkim,
którzy chcą rozwiązać "trójmiejski węzeł". Czekamy na zdecydowane
wypowiedzi i konkretne propozycje. A wspólny bilet? W obrębie metropolii i
tak będzie naturalną koniecznością. Prezydent
Gdyni o ustawie o metropoliach
[04.04.2007] Nie jestem
przeciwnikiem ustawy o metropoliach, natomiast moim zdaniem bez woli
współpracy to nie będzie cudowny środek, dzięki któremu te metropolie
powstaną - uważa Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni i doradca prezydenta
Lecha Kaczyńskiego do spraw samorządów. Trwa dyskusja
o przygotowywanej przez rząd ustawie o metropoliach. W poniedziałek na jej
temat debatowali na Uniwersytecie Gdańskim m.in. prezydenci Trójmiasta,
wicemarszałek Senatu Maciej Płażyński i wiceminister kultury Jarosław Sellin.
Wojciech Szczurek w trakcie debaty był sceptyczny wobec ustawy. - Jest pan
przeciwnikiem ustawy o metropoliach? - Nie jestem.
Ale jeżeli dziś godzimy się, że metropolia to tworzenie pozytywnych więzi
między gminami w oparciu o ich chęć współpracy to już dziś są do tego
podstawy prawne. - To dlaczego
jest pan wobec projektowanej ustawy sceptyczny? - Bo mam
wrażenie, że to jest takie oczekiwanie na cud. Powstanie prawo i powstaną
metropolie. Tymczasem tu kluczowa jest wola współpracy. Zresztą nie do końca
jest dla mnie dziś jasne co ma nam dać taka ustawa. - A co powinna
dawać, jeśli zostałaby przygotowana? - Taka ustawa
na pewno byłaby pomocna, gdyby dawała metropoliom dodatkowe kompetencje
(kosztem państwa) i środki na ich realizację. Tworzyła reguły wyznaczania
granic metropolii. Rozwijała paletę form współpracy między „składowymi“
metropolii. Podnosiła wątek relacji między metropolią i pozostałą częścią
regionu, na terenie którego by funkcjonowała. Moim zdaniem, ciągle jednak powinniśmy
pamiętać, że prawo może być przydatnym narzędziem do realizacji projektu
metropolii, a nie cudownym panaceum na ich powstanie. Ministerstwa
zaakceptowały pomysł
autostrady morskiej
[04.04.2007] Ministerstwo
Gospodarki Morskiej i jego odpowiednik w Szwecji Swedish Maritime
Administration zaakceptowały w środę projekt utworzenia autostrady morskiej
między Gdynią a Karlskroną. Teraz oba ministerstwa wystąpią ze wspólnym projektem
w tej sprawie do Unii Europejskiej. - Powstanie
autostrady morskiej oznacza, że od 2010 roku między Gdynią a Karlskroną
będzie pływało więcej promów osobowych, samochodowych i kolejowych -
informuje Krzysztof Gromadowski, dyrektor ds. planowania i rozwoju Portu
Gdynia. - Ale nie tylko. W ramach tej inwestycji wybudowany zostanie nowy
terminal kontenerowy w Gdyni wraz z połączeniami komunikacyjnymi. Powstanie
on przy nabrzeżach polskim i fińskim w porcie Gdynia i będzie miał 8 ha
powierzchni. Możliwe tam będzie przeładowywanie naczep samochodowych na
platformy kolejowe. Na terenie terminalu wybudowana zostanie sala
konferencyjna i zaplecze gastronomiczne. W przyszłości planowana jest też
budowa dworca morskiego z prawdziwego zdarzenia do obsługi promów
pasażerskich. Koszt tej inwestycji to 68 mln euro. Nie bez znaczenia dla
funkcjonowania autostrady morskiej jest też rozbudowa sieci dróg i linii
kolejowych. Szwedzi w ramach powstania autostrady morskiej zobowiązali się do
rozbudowy terminalu promowego w Karlskronie, utworzenia centrum logistycznego
w Alvesta oraz modernizacji linii kolejowej na trasie Karlskrona-Goeteborg.
Nadanie portom wraz zapleczem statusu autostrady morskiej umożliwia starania
o dodatkowe fundusze od Unii Europejskie na rozwój firm. Do 2010 roku
mają powstać w Europie cztery autostrady morskie: na Morzu Śródziemnym, Morzu
Północnym, pomiędzy półwyspem Iberyjskim i Europą zachodnią oraz w na Morzu
Bałtyckim. |