PiS dąży do władzy na Pomorzu

 

Listy czytelników

 

Protest emerytów i rencistów w Gdańsku

 

LPR miesza w kadrach PUW

 

Zmiana władzy w SLD

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

http://img.naszemiasto.pl/grafika2/nowy/fd/40_713331_1_m_2206.jpg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Roman Wołoszyn (na zdj.) był kiedyś członkiem SLD. Robert Strąk z LPR nie może tego przeboleć.

Strona główna

 

Serwis Pomorski

 

Polityka  pomorska

PiS dąży do władzy na Pomorzu

[5.3.2007]

 

Gazety gdańskie w poniedziałek 5 marca 2007 r. relacjonowały zjazdy okręgowe PiS w Gdańsku i Słupsku.

„Dziennik Bałtycki” już na wstępie zaakcentował, że posłowie Jacek Kurski i Jolanta Szczypińska „rządzą jak rządzili” w PiS na Pomorzu, bo oboje ponownie zostali szefami okręgów tej partii. Zastępcami prezesa okręgu gdańskiego wybrano posła Tadeusza Cymańskiego z Malborka i Arwida Żebrowskiego. Natomiast zastępcami prezes okręgu gdyńsko-słupskiego zostali poseł Zbigniew Kozak z Gdyni i Wiesław Mielewczyk, działacz Lęborka.

Jacek Kurski pełnił funkcję pełnomocnika okręgowego partii od sierpnia ubiegłego roku. Podkreślił on znaczny wzrost w tym czasie liczby członków PiS w okręgu. Obecnie jest ich 609. Do PiS-u chce teraz przystąpić, wraz z grupą około 100 osób, Marian Szajna, który z ramienia „Solidarnego Gdańska” startował w jesiennych wyborach na prezydenta Gdańska. Szajna wcześniej należał do Ligi Polskich Rodzin i był wiceprzewodniczącym tej partii w okręgu gdańskim.

„Dziennik” twierdzi, że nie potwierdziły się pogłoski jakoby Piotr Ołowski, zdymisjonowany niedawno wojewoda, miał odwrócić się od PiS. Na zjeździe siedział w pierwszym rzędzie.

Według relacji „Gazety Wyborczej Trójmiasto”, to Jacek Kurski wyreżyserował zjazd gdański z udziałem około 300 działaczy. Kurskiego na prezesa okręgu rekomendował premier Jarosław Kaczyński. W głosowaniu zdobył poparcie 211 delegatów, przeciw było 32.

Także Jolanta Szczypińska, mimo – jak napisał „Dziennik” – jedynej kandydatury i osobistego namaszczenia jej przez premiera Jarosława Kaczyńskiego – nie została wybrana jednogłośnie. Uzyskała 135 głosów za, a przeciw było 40. Warto dodać, że obecność i wypowiedź na zjeździe w Słupsku ministra koordynatora służb specjalnych Zbigniewa Wassermana, który mówił o bezpieczeństwie Polski i amerykańskiej tarczy rakietowej na Pomorzu, mogła mieć związek z zainicjowaniem w Słupsku akcji społecznego sprzeciwu wobec tego zamierzenia.

W wywiadach dla „Dziennika” Jolanta Szczypińska i Jacek Kurski zaprzeczali istnienia między nimi konfliktu o rządzenie partią na Pomorzu. Kurski zaznaczył tylko, że Jarosław Kaczyński po to wyodrębnił okręgi, żeby nie było takich dylematów. Oboje unikali odpowiedzi na pytanie o powody odwołania wojewody Piotra Ołowskiego i nie potwierdzali, że chodziło jakoby o jego dogadywanie się z Platformą Obywatelską.

Kurski zaprzeczał taż istnienia konfliktu z jego partyjną koleżanką o nowego wojewodę. Powiedział, że dyskusje trwają, a decyzję podejmie premier. Są różne możliwości – mówił. Na pewno poważnym kandydatem jest Piotr Karczewski, wicewojewoda. Są też inni kandydaci, ale ich nie ujawni. To kwestia trzech tygodni.

W relacjach obu gazet ze zjazdów okręgowych PiS w Gdańsku i Słupsku przebija motyw, że partia ta przygotowuje się do przejęcia władzy na Pomorzu, gdzie wcześniej rządziła Unia Wolności wraz z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, a teraz dominuje Platforma Obywatelska. (H.G.) 

Listy czytelników

Album prominentów samorządu

Zajrzałam ostatnio do witryny internetowej Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. Swą zawartością  najbardziej zadziwił mnie „Magazyn samorządu województwa pomorskiego”. To przecież istna kronika towarzyska bogato ilustrowana zdjęciami, a nie magazyn informacji użytecznej dla mieszkańców województwa. Tego jest tam niewiele, ale za to  obfitość zdjęć prominentów władz samorządowych. Kto ponosi koszta tej reklamy.

Natomiast sporo ważnych informacji zawiera „BIP”, czyli „Biuletyn Informacji Publicznej”, chociaż ma jeszcze wiele luk tematycznych. Najciekawszy jest jednak portal internetowy województwa pomorskiego pod tytułem „Wrota Pomorza”. (...)

Anna. F., Gdynia Chylonia, 3.3..2007

Dlaczego w gdańskich mediach nie ma Żuław i Powiśla?

Nie mogę pojąć dlaczego gdańskie media nie dostrzegają istnienia Żuław i Dolnego Powiśla. ich codziennego życia i  problemów. Przecież to tylko skok na prawy brzeg Wisły, gdzie rozpościera się interesująca kraina, której spraw nikt nie nagłośnia w wojewódzkiej metropolii.

Być może wszystko rozbija się o ten brakujący most na Wiśle pod Kwidzynem. Może więc gdańskie media podejmą kampanię na rzecz przyspieszenia budowy tego mostu? (...)

Wanda G., Kwidzyn, 20.02.2007

Protest emerytów i rencistów w Gdańsku

 [23.3 2007]

„Dziennik Bałtycki” donosił o proteście emerytów i rencistów w Gdańsku:

"Żądamy waloryzacji", "Emeryci i renciści, nie dajmy się podzielić", "Nie jesteśmy hołotą, budowaliśmy Polskę" - z takimi transparentami pikietowali emeryci i renciści pod Urzędem Wojewódzkim.

- Żądamy realizacji programu PiS, który zakładał coroczną waloryzację - mówi Krystyna Pajura, członek zarządu Sejmiku Wojewódzkiego z Krajowej Partii Emerytów i Rencistów. - Oczekujemy spełnienia obietnic przedwyborczych. Pikietujący przyjechali do Gdańska z całego Pomorza.- Emeryt, żeby chorować musi mieć końskie zdrowie, stalowe nerwy i gruby portfel - mówi Celestyn Rutkowski z Tczewa.- Jak nic nie będziemy robić w kierunku wyższych emerytur, to nikt ich nam nie da. Z emerytami nikt się nie liczy - dodaje Tadeusz Guzy, który zakładał oddział partii w Tczewie Protestujący przekazali wicewojewodzie pomorskiemu list do premiera Kaczyńskiego z żądaniami sprawiedliwej waloryzacji emerytur .

Podobne pikiety odbyły się w tym samym czasie we wszystkich miastach wojewódzkich.

LPR miesza w kadrach

Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego

 24 marca 2007 r.

Robert Strąk, słupski poseł Ligi Polskich Rodzin, nie zgadza się na zatrudnienie w słupskiej delegaturze Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego Romana Wołoszyna. Twierdzi, że nie powinno zatrudniać się osób, które były w przeszłości członkami Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

Wołoszyn potwierdza, że był w SLD, ale tylko rok, a zatrudniony został jako szef delegatury, bo wygrał konkurs na to stanowisko.

Wołoszyna powołano na dyrektora 14 marca. Ma 51 lat, z wykształcenia jest ekonomistą. W latach 2002-2006 był radnym Sejmiku Pomorskiego. Startował z ramienia Samoobrony, jednak po dwóch latach z grupą osób z niej wystąpił. Wcześniej, w 2001 r., był członkiem SLD. Obecnie należy... do Prawa i Sprawiedliwości.

I właśnie bogata przeszłość polityczna Wołoszyna nie podoba się posłowi LPR Robertowi Strąkowi.

– Szykujemy pismo do wojewody i premiera – mówi poseł. – Nie może być tak, że osoba, która w przeszłości należała do SLD, a od niedawna jest członkiem PiS, zajmuje kierownicze stanowiska w administracji rządowej. Nie będziemy domagali się zwolnienia Wołoszyna ze stanowiska, a jedynie wyjaśnienia sytuacji. Naszym zdaniem, urzędnicy administracji rządowej nie powinni być członkami żadnej partii. Zapewniam, że prywatnie żaden z członków LPR nie ma nic do nowego dyrektora.

Wołoszyn nie chce komentować sprawy.– Jestem urzędnikiem państwowym i nie zamierzam komentować poczynań posła. Pracuję tu, bo wygrałem konkurs i teraz najważniejsze jest dla mnie sprawne funkcjonowanie delegatury – mówi Wołoszyn.Słowa posła Strąka o apolityczności urzędników państwowych dziwią, gdy dyrektorem Urzędu Morskiego w Słupsku (urzędy morskie podlegają Ministerstwu Gospodarki Morskiej, zarządzanemu przez Rafała Wiecheckiego z LPR) jest Bogusław Piechota z LPR, a jednym z jego zastępców Tomasz Górski, związany z LPR i Młodzieżą Wszechpolską.

Zmiana władzy w SLD

29 marca 2007 r.

Andruszkiewicz zastąpi Ostrowską

Pomorski Sojusz zmienia kierownictwo. Z przewodzenia partii na konwencji w kwietniu zrezygnuje poseł Małgorzata Ostrowska. Jej miejsce ma zająć 40-letni Krzysztof Andruszkiewicz (obecnie szef gdańskiego SLD), a sekretarzem wojewódzkim ma zostać 39-letni Mariusz Falkowski (przewodniczący w Gdyni).

- To byłby taki duet na wzór warszawskiego (Wojciech Olejniczak i Grzegorz Napieralski) - komentuje jeden z członków pomorskiego SLD. Andruszkiewicz potwierdza tę koncepcję i dodaje: - W tej sprawie trwają konsultacje z szefami powiatów. Jego zdaniem, partia w regionie potrzebuje odmłodzenia.- Rezygnację zapowiedziałam już przed wyborami samorządowymi w ub.r. i teraz to podtrzymuję. Zmieni się cały zarząd - potwierdza też Ostrowska. Rezygnacja ma związek z kwestiami personalnymi. Ostrowska przed wyborami forsowała na liderkę listy Lewicy i Demokratów (sojusz SLD, SdPl i Partii Demokratycznej) do Sejmiku Pomorskiego w Gdańsku swoją partyjną koleżankę Danutę Kledzik. Ostatecznie, wbrew woli posłanki, „jedynkę“ na liście dostała Jolanta Banach z SdPl.

Dodatkową kwestią jest też fakt, że w ostatnim czasie pojawiły się informacje o domniemanym zamieszaniu Małgorzaty Ostrowskiej w aferę paliwową. Zarzuty w tej sprawie formułuje prokuratura w Krakowie. Jej zdaniem, posłanka miała przyjąć pieniądze od tzw. króla Sztumu, jednego z bohaterów afery.- Ostrowska wszystkiemu zaprzecza, ale abstrahując od sensu zarzutów, całe zamieszanie nie służy najlepiej partii - twierdzi jeden z członków SLD. Opcja z Andruszkiewiczem i Falkowskim na czele pomorskiego Sojuszu nie jest jednak jedyna. Na konwencji miejskiej partii w Gdańsku w połowie marca rekomendację do ubiegania się o stanowisko przewodniczącego wojewódzkiego dostał były radny Sejmiku Pomorskiego Jarosław Szczukowski.